Jak przetrwać sezon ogórkowy, gdy się rzuciło etat? O swojej marce Nie Odwlekaj opowie Anna Łapińska

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Anna Łapińska to jedna z tych osób, które szczerze polecają pracę na swoim. Tylko jak połączyć dwie dziedziny: nauczanie j. angielskiego i coaching? Anna opowie o swojej drodze do wolności od etatu.

Posłuchaj jako podcast w wersji audio:

Moim gościem jest dzisiaj Anna Łapińska, lektorka angielskiego i coach. Czy da się to połączyć? Zapraszam Cię, żebyś przedstawiła się sama.

Anna Łapińska: Cześć! Nazywam się Anna Łapińska. Jestem lektorką i trenerką językową. Uczę języka angielskiego. Jestem także coachem i w ramach tej praktyki pomagam moim kursantom, którzy chcieliby się uczyć szybciej i efektywniej. Pomagam także tym, którzy mają problem z odkładaniem na później w ramach marki Nie Odwlekaj.

Jak to się stało, że Anna Łapińska opuściła etat i została freelancerką?

Anna Łapińska: W sumie to był przypadek, ponieważ jeszcze w trakcie pierwszych studiów zaczęłam pracować w call center. Kończyłam wtedy drugi kierunek i zaczęłam się zastanawiać, co ze sobą zrobić. Stwierdziłam, że odbieranie telefonów, pomimo że to było w obcym języku, mi nie wystarcza. To był przypadek.

Mówi się, że nie ma przypadków. Gdzie jest lepiej według Ciebie, na swoim czy u kogoś?

Anna Łapińska: Po ośmiu latach prowadzenia działalności zdecydowanie mogę powiedzieć, że o wiele lepiej jest na swoim. Prowadzenie działalności ma swoje plusy i minusy. Ale gdybym miała porównać pracę dla kogoś i pracę dla siebie, to zdecydowanie praca dla siebie ma o wiele więcej plusów.

Co jest największym plusem dla Ciebie?

Anna Łapińska: Przede wszystkim różnorodność, ponieważ każdy dzień jest inny, pomimo że teoretycznie robię to samo. Niemniej jednak każda osoba jest inna, od każdej mogę dowiedzieć się innych ciekawych rzeczy. Jestem osobą, która jest bardzo ciekawa ludzi. Bardzo lubię słuchać tego, o czym mi opowiadają i to zarówno na zajęciach angielskiego, jak i w trakcie sesji. Zachęcam, żeby kursanci, klienci, mówili do mnie bardzo dużo. Drugą rzeczą, która bardzo mi się podoba, jest to, że jestem odpowiedzialna sama przed sobą i sama sobie ustalam grafik. Nie ma też nikogo, kto mógłby mi zabronić lub narzucić pewnych rzeczy.

Największym plusem prowadzenia własnego biznesu jest różnorodność.

Anna Łapińska

Czy miałaś punkt kulminacyjny, kiedy zdecydowałaś, że odchodzisz z etatu i będziesz działać samodzielnie?

Anna Łapińska: Myślę, że punktów kulminacyjnych miałam w swoim życiu zawodowym dwa. Pierwszy, o którym wspominałam, czyli gdy kończyłam studia i zastanawiałam się nad tym, co powinnam zrobić. Zresztą jak teraz sobie o tym myślę, to wydaje mi się, że nie był to nagły punkt zwrotny, który wywrócił mi życie o 180 stopni. W pewnym momencie stwierdziłam po prostu, że pora się już ewakuować z call center.

Ponieważ pracowałam w języku angielskim, była to dla mnie świetna alternatywa dla wyjazdów zagranicznych.

Natomiast takim punktem zwrotnym był moment, gdy byłam już na freelance, miałam działalność, ale akurat zdarzyła się taka sytuacja, że miałam możliwość wrócić do podobnej pracy. Rozmawiałam z rekruterką, która powiedziała mi, jakie pieniądze mogłabym zarabiać i w jakich godzinach mogłabym pracować. Wtedy stwierdziłam, że „aj tam, ja w takich godzinach i za takie pieniądze to sama sobie zarobię”.

Wiem, że bardzo szybko zorganizowałaś się poza etatem i miałaś klientów. Mówiłaś, że nawet w ciągu tygodnia wychodząc dopiero na rynek, jesteś w stanie pozyskać pierwszych klientów. Jak łatwo jest zostać lektorką?

Anna Łapińska: Moje doświadczenie jest sprzed 8 lat. Wstrzeliłam się wtedy w taki moment, ponieważ to był pierwszy tydzień września. A jak wiadomo, we wrześniu wszystko się zaczyna, jeśli chodzi o edukację. Jest to niestety albo stety branża  bardzo sezonowa.

Ja akurat trafiłam na taki moment, kiedy w ciągu tygodnia zapełniłam sobie cały grafik i przez rok pracowałam tylko dla siebie. Później nawiązałam współpracę ze szkołą językową, więc pozyskiwanie klientów było jeszcze łatwiejsze. Ale tak to prawda. Mnie się akurat udało pozyskać klientów i rozwinąć biznes w tydzień.

Praca w edukacji jest zdecydowanie bardzo sezonowa.

Anna Łapińska

A jak dużo się zmieniło w ciągu 8 lat? Jak szybko dzisiaj można zostać lektorem?

Anna Łapińska: Myślę, że byłby to porównywalny czas, ponieważ angielski jest nadal bardzo popularnym językiem. Wydaje mi się, że jeżeli ktoś wstrzeli się w ten właściwy moment, czyli na przykład wrzesień, może osiągnąć sukces. Takim kolejnym momentem jest styczeń, ponieważ dzięki postanowieniom noworocznym wszyscy chcą się uczyć języków obcych. Może też to być maj, kiedy zbliża się wystawienie ostatecznych ocen w szkole. Wtedy można znaleźć kursantów i się rozwinąć bardzo szybko. Mówię to teraz, analizując to, co mówili mi znajomi i inni nauczyciele. Nie wiem, czy akurat w tydzień, tak jak mi się udało, ale to nie jest biznes, w którym trzeba czekać kilka lat, żeby zobaczyć pierwsze efekty swoich działań.

Nauka języków to jeden z biznesów, który można szybko rozkręcić.

Wspominasz o sezonowości i moje doświadczenia są takie, że wiele marek usługowych cierpi albo przynajmniej dotyka ich ta sezonowość. Jak sobie radzisz w tak zwanych sezonach ogórkowych, czyli wtedy, kiedy tych klientów jest mniej?

Anna Łapińska: Mam to szczęście, że mam już doświadczenie i wiem, w których momentach rzeczywiście trzeba trochę przycisnąć z zajęciami. Trzeba po prostu poprowadzić tych zajęć więcej, żeby móc sobie odłożyć pieniądze na sezon ogórkowy. Myślę, że takie odkładanie oszczędności, to jest bardzo dobry pomysł.

Mam taką zasadę, że na moim firmowym koncie oszczędnościowym zawsze mam odłożone pieniądze na przynajmniej dwa ZUS-y.

Więc to jest taka moja niewielka poduszka finansowa, jeśli chodzi o działalność. Natomiast na dobrą sprawę wszystko zależy od tego, jak długo trwa ten sezon ogórkowy. Jeżeli są to wakacje, to zawsze można się pokusić, żeby na przykład popracować jeden miesiąc. Na przykład lipiec, bo rzeczywiście w lipcu jeszcze dosyć sporo się dzieje.

Taką totalną plażą jest sierpień. Tutaj można sobie odpuścić, ale można też popracować. Zależy od tego, co komu odpowiada. Ja zazwyczaj w wakacje pracuję i moi kursanci to wiedzą. Firmy, z którymi współpracują też o tym wiedzą, więc zajęcia się odbywają, z drobnymi przerwami na urlop mój bądź na urlop kursantów. Wiadomo, że tych zajęć jest mniej, niemniej jednak one się odbywają. Natomiast urlop i taki moment, w którym rzeczywiście totalnie nic się nie dzieje. Jest to okres przed Bożym Narodzeniem i to jest dla mnie czas, w którym robię sobie totalne wakacje. Znikam w okolicach 15 grudnia, wracam po Trzech Króli i wtedy działam dalej.

Anna Łapińska

Czy możesz powiedzieć naszym słuchaczom coś o możliwości cyfrowego nomadyzmu, czyli łączenia wakacji z pracą. Czy byłabyś w stanie uczyć na przykład z wyspy Bali?

Anna Łapińska: Wszystko zależy od Internetu i strefy czasowej. Czy na przykład wstałabym na zajęcia, które w mojej strefie czasowej odbywałyby się o północy. To są raczej kwestie związane z fizycznymi możliwościami. Natomiast jeżeli chodzi o sprawy techniczne i podejście kursantów to myślę, że tak.

Bardzo dużo się zmieniło przez te ostatnie półtora roku.

Moi kursanci, którzy wcześniej uczyli się ze mną stacjonarnie i którzy się zarzekali, że nigdy nie przejdą na zajęcia online, po pierwszym lockdownie stwierdzili, że jest to wygodna forma nauki. Mają dodatkowy czas na ćwiczenie słówek i nie muszą do mnie dojeżdżać. Odpadają kwestie brzydkiej pogody albo korków. Łączymy się o określonej godzinie i po 60 bądź 90 minutach po prostu wyłączamy komputery i z głowy. Jest to zdecydowanie wygodniejsza opcja dla samych kursantów. Dla mnie oczywiście też, ponieważ wcześniej musiałam dojeżdżać, a w tym momencie oszczędzam sporo czasu. Mogę zaplanować kolejne zajęcia w tym czasie.

Co jest największym wyzwaniem w stawaniu się freelancerem?

Anna Łapińska: Największym dotąd wyzwaniem są sprawy księgowe. Oczywiście mam księgową, która wie, że się nie znam na tym zupełnie. Nawet kiedy zaczynałyśmy współpracę, powiedziałam jej, że musi mi wszystko wytłumaczyć. Sprawy organizacyjne, ale głównie związane z księgowością to było największym wyzwaniem. Chociaż teraz po 8 latach mniej więcej ogarniam, czego się ode mnie wymaga.

Czy była jakaś zmiana taka mentalna, na poziomie myślenia i przekonań, którą musiałaś przejść, żeby bycie marką osobistą było dla Ciebie możliwe albo łatwiejsze?

Anna Łapińska: Tak, rzeczywiście musiałam przejść taką zmianą myślenia. Muszę Ci powiedzieć, że było kilka takich zmian.

Pierwszą taką rzeczą było przestawienie się z myślenia pracownika na etacie na myślenie freelancera. Czyli, że od tego momentu to ja jestem odpowiedzialna za pewne rzeczy: muszę znaleźć klientów, dostarczyć jakieś rzeczy, jak na przykład dokumenty dla mojej księgowej, poprowadzić zajęcia, przygotować się do nich. Nawet takie głupie rzeczy jak posprzątanie sali po zajęciach. Przestawienie się z takiego myślenia pracy na etacie, że ktoś przyjdzie i coś zapewni, a ja tylko przyjdę i poprowadzę zajęcia i potem sobie pójdę do domu, zajęło mi tak przynajmniej rok.

Natomiast pojawiło się jeszcze jedno zagadnienie, z którym musiałam się uporać. Bo we własnym biznesie nie jest tak, że jak już zarobiłam dzisiaj pieniądze, to już mogę odwołać inne zajęcia. Prowadzę biznes, pewne rzeczy muszę opłacić i musi wystarczyć też dla mnie. Więc nie ma takiej opcji, że zarobiłam tyle i kończymy na dzisiaj.

Anna Łapińska

Czy jest coś, co zrobiłabyś inaczej gdybyś mogła cofnąć się o 8 lat? Jaką radę dałabyś sobie sprzed 8 lat?

Anna Łapińska: Myślę, że wcześniej otworzyłabym swoją działalność gospodarczą. Nie jestem pewna czy zrezygnowałabym z pracy w call center, bo ona mi bardzo dużo dała. Pomimo że call center to nie jest dobra praca dla kogoś, kto kończy studia, to nadal uważam, że bardzo dużo mi dała. Ponieważ wychodząc z budynku z moimi rzeczami, byłam właściwie przygotowana do tego, żeby prowadzić normalne zajęcia. Chodzi mi tutaj o poziom języka, ale też inne umiejętności, które zdobyłam, jak na przykład obsługa klienta. Pod tym względem dało mi to bardzo dużo. Ale z drugiej strony myślę, że gdybym zaczęła prowadzić działalność szybciej, to też byłoby to ogromnym plusem.

Często w podcaście mówię o łączeniu pasji z zarabianiem. Co dla Ciebie jest pasjonującego w mówieniu w innym języku?

Anna Łapińska: Przede wszystkim jest to takie wyzwanie, challenge, który pokazuje, że jesteś się w stanie nauczyć wszystkiego, jeśli tylko chcesz. Nie ma tutaj ograniczeń. Najwyżej zajmie Ci to po prostu troszkę dłużej niż innym osobom, bo wiadomo, że każdy z nas jest inny, ma inne możliwości uczenia się. To pierwsza rzecz, jeśli chodzi o uczenie się języka.

Druga rzecz to coś, co kiedyś podpowiedziała mi jedna z moich kursantek.

Jest mamą dwójki dzieci i razem z mężem bardzo dobrze znają niemiecki. W momencie, kiedy chcą sobie porozmawiać o rzeczach, o których nie chcą, żeby wiedziały dzieci, to rozmawiają sobie po niemiecku.

Natomiast trzecią rzeczą jest to, że w momencie, kiedy uczymy się mówić w obcym języku, nie tylko uczymy się słów i gramatyki, ale także rozumienia innego świata. To też jest bardzo fajne, że nie zamykamy się tylko na to, co nas otacza, ale poszerzamy horyzonty. Myślę, że to jest najfajniejsza rzecz, która wynika z uczenia się języków obcych, że nagle dostrzegamy więcej i widzimy rzeczy inaczej.

Łączysz bycie lektorką języka angielskiego z byciem coachem. Jak wpadłaś na to połączenie i jak to łączysz?

Anna Łapińska: Pomysł na to, żeby zostać coachem, narodził się kilka lat temu. Muszę się przyznać, że moja droga do coachingu była trochę długa. Gdy zaczęłam prowadzić swoją działalność, zaczęłam rozglądać się za coachingiem, ale pewne rzeczy sprawiły, że zajęło mi to trochę więcej czasu.

NieOdwlekaj

Zdecydowałam się jednak zostać coachem, bo bardzo często moi kursanci prosili mnie o radę „jak się nauczyć, w jaki sposób uczyć się szybciej, w jaki sposób uczyć się tak, żeby słowa nie uciekały zaraz po tym, jak się ich nauczyliśmy?”.

I pomyślałam sobie, że byłaby to bardzo fajna ścieżka rozwinięcia mojej działalności: konsultacje dla klientów, którzy nie uczą się ze mną, a jednak chcieliby wiedzieć, w jaki sposób powinni uczyć się efektywnie.

Trzecią rzeczą, w której coaching jest bardzo przydatny to praca z innymi lektorami. Dzielę się swoim doświadczeniem jako mentor, coach, i osoba, która pomaga ustawić ten biznes od początku do końca, tak, żeby osiągnąć sukces. Pomagam także ludziom, którzy już są w biznesie edukacyjnym, żeby ten biznes nie zwalił im się na głowę, żeby mieli też czas dla siebie, nie tylko dla swoich kursantów.

Wiem, że masz też swoją osobistą historię z odkładaniem uczenia się innego języka. Czy mogłabyś się podzielić swoją historią z nauczeniem się nieodwlekania?

Anna Łapińska: Tak jak najbardziej. Chociaż chciałabym zauważyć jedną rzecz. Nie da się bardzo szybko nauczyć języka. To jest ważna informacja, ponieważ bardzo często w mediach społecznościowych widzimy reklamy osób bądź instytucji, które zapewniają nas, że jesteśmy w stanie nauczyć się języka w 90 dni, w kilka miesięcy, w rok.

Nauka języka to jest praca, która zajmie nam przynajmniej dwa, trzy lata. Podaję tutaj takie widełki z tego powodu, że to wszystko zależy od tego, jakie mamy zdolności uczenia się i jak szybko zapamiętujemy. Posługiwanie się językiem to po prostu wytworzenie sobie nowego nawyku. Więc im więcej będziemy ćwiczyć, im więcej poświęcimy na to czasu, tym szybciej osiągniemy sukces i efekt będzie widoczny. Ale na pewno nie będzie to w 90 dni bądź w kilka miesięcy. To się po prostu nie uda.

Jeśli chodzi o moją historię uczenia się języka, to jest taka typowa historia z odwlekania. Zaczęłam się uczyć języka hiszpańskiego jeszcze na studiach, a to było bardzo dawno temu. I tak się uczyłam, bardzo długo odwlekając, bo czasem mi się nie chciało, czasem miałam inne zajęcia, czasami po prostu były ciekawsze rzeczy do zrobienia. Okazało się, że minęło 7 lat, a ja ciągle byłam na poziomie A1, czyli podstawowym. Znałam tylko podstawowe wyrażenia, słowa i po prostu marnowałam czas. Ale wzięłam się za siebie i pomógł mi w tym coaching. Opracowałam sobie plan realizacji celów i realizuję ten cel. Także mogę się pochwalić, że od jakiegoś czasu swobodnie mówię po hiszpańsku, także właśnie dzięki temu, że poznałam coaching, zajęłam się nim i zastosowałam go sama na sobie.

Jak aplikujesz wiedzę i umiejętności coachingowe w pracy z osobami, które chcą się nauczyć języka? W czym możesz im pomóc?

Anna Łapińska: Przede wszystkim mogę opracować plan nauki. Właściwie zaczynamy zawsze od tego, bez różnicy czy są to zajęcia ze wskazaniem takiej sesji coachingowej, czy są to po prostu pierwsze zajęcia z kursantem. Opracowujemy plan, ja przedstawiam strategię, którą będę realizować w trakcie prowadzenia kursu. Ona zakłada i umiejętności kursanta, i jego możliwości czasowe, a także to czy jest w stanie robić zadania domowe, czy nie.

Gdy współpracuję z kursantem, który chciałby ze mną popracować na zasadzie coachingu, mentoringu to też oczywiście wezmę to pod uwagę.

Jak Twoim zdaniem biznes freelancerski broni się albo nie w trakcie kryzysu?

Anna Łapińska: Broni się zdecydowanie. Wydaje mi się, że jest to coś, co zawsze będzie potrzebne. Także, jeżeli ktoś się zastanawia czy moment pandemii jest dobry, żeby zacząć pracę jako lektor jakiegokolwiek języka, to w tej branży zawsze jest dobry moment.

Coaching

Jaką radę bądź hasło motywacyjne, jakiś okrzyk bojowy, miałabyś dla kogoś, kto się waha, czy rzucić etat? Co mogłabyś takiej osobie przekazać?

Anna Łapińska: Na pewno chciałabym zachęcić do tego, żeby wejść w ten biznes, biznes edukacyjny, biznes korepetycji, biznes uczenia języków obcych. Ponieważ jest to zajęcie, które daje sporo satysfakcji. Świetną rzeczą jest znalezienie dla siebie specjalizacji, takiej niszy, która zapewni nam to, że będziemy mieć stały dopływ klientów, kursantów. To jest bardzo dobra rzecz, szczególnie kiedy zaczynamy. Tak na dobrą sprawę, czy jest coś, co mogłabym poradzić takiej osobie, która zaczyna? Przede wszystkim to, żeby spróbować, ponieważ jeżeli nie spróbujemy to nie będziemy wiedzieli, czy jest to coś dla nas. Jeśli nie spróbujemy, nie będziemy wiedzieli, czy warto inwestować w to czas i pieniądze. Także znaleźć pierwszych klientów, kursantów, spróbować i zobaczyć czy to jest coś dla nas. Jeśli tak, to kontynuować.

Trzeba spróbować i dowiedzieć się, czy ten rodzaj biznesu jest dla Ciebie dobry.

Bardzo Ci dziękuje za rozmowę. Moim gościem była Anna Łapińska, lektorka i coach, która z powodzeniem łączy uczenie języków ze zmianą nawyków i z pracą nad swoim własnym odkładaniem na później. Bardzo Ci dziękuję.

Chcesz się dowiedzieć więcej? Przesłuchaj pełnego wywiadu na górze strony. Chcesz więcej? Zapraszam do przeczytania bądź przesłuchania pozostałych wywiadów z tej serii.

– Michał Bloch, Jak rzucić etat

Kat Piwecka – jak wygląda współpraca z gwiazdami?

Kat Piwecka – jak wygląda współpraca z gwiazdami?

Kat Piwecka opowiada o swojej drodze od handlu do fotografii gwiazd. Nie takie przebranżowienie straszne, więc jak to zrobiła? Zapraszamy…
Sisi Lohman – od korporacji do gazety Głos Mordoru

Sisi Lohman – od korporacji do gazety Głos Mordoru

Sisi Lohman opowiada o życiu poza korporacją nad tworzeniem gazety Głos Mordoru. Czy papierowa gazeta ma jeszcze rację bytu?
Jak Beata Tarnowska-Kupny bazując na swoim wieloletnim etatowym doświadczeniu, zbudowała markę Dobry Manager?

Jak Beata Tarnowska-Kupny bazując na swoim wieloletnim etatowym doświadczeniu, zbudowała markę Dobry Manager?

Beata Tarnowska-Kupny nie wkłada wszystkich jajek do jednego koszyka – jest mentorką, Interim Managerką i akredytowanym coachem ICF. Jak godzi…