Freelance – droga, którą musieli przejść, aby rzucić etat. Prawdziwe historie!

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Dzisiaj przytoczę historie kilku osób, które przeszły na freelance i rozwijają własne marki osobiste. Opowiem Wam, co musiało się zadziać w ich życiu, aby ten krok był możliwy.

Posłuchaj jako podcast w wersji audio:

Kiedy etat staje się niebezpieczny?

Pracujesz na etacie i masz wrażenie, że ta praca wypompowała z Ciebie energię na tyle, że Twoja cierpliwość wisi na włosku?

Sam już zrezygnowałeś z jakichkolwiek starań na rzecz pracodawcy i w zasadzie nie wiesz, po co tam codziennie chodzisz?

A może chcesz pójść o krok dalej i zastanawiasz się, jak sprowokować swojego pracodawcę, żeby to on Ciebie zwolnił, bo wydaje Ci się, że to przyniosłoby największą ulgę?

Myślisz sobie pewnie, że dzięki temu miałbyś zielone światło, aby budować swoją markę osobistą. Jednak uważaj, bo jesteś teraz w bardzo niebezpiecznym miejscu.

Przygotowałem ten materiał po to, aby pokazać Ci te niebezpieczne miejsca w pracy na etacie oraz podpowiedzieć, ile czasu będziesz potrzebować, aby ostatecznie rzucić stałą posadę. 

Zwróć uwagę, że czasem najpierw będzie potrzebna zmiana etatu na inny etat, aby w ogóle zacząć myśleć o freelance.

freelance work

Poznaj Wandę

Wanda miała już dość bycia na etacie, który tak naprawdę nigdy nie sprawiał jej radości.

Poszła do pracy w budżetówce, bo państwowa posada to megastabilność i bezpieczeństwo. Stamtąd raczej nikt nie odchodzi – no chyba że na emeryturę. Są ludzie, którzy pracują tak przez całe swoje życie, od 25 do 65 roku życia. 40 lat w jednym miejscu.

Co roku możesz być pewien jakiejś tam kosmetycznej podwyżki, nie jest więc tak źle...

Wanda zawsze czuła się odmieńcem. Chciała robić coś szalonego. Tak jak kiedyś na wakacjach u babci, kiedy dziadek pozwolił jej pomalować ścianę budynku białą farbą. Cała umorusana robiła na cegłach artystyczne plamy i ten jeden jedyny raz w życiu czuła, że żyje.

Kiedyś jeszcze znajdowała czas po pracy i starczało jej sił, by oddawać się swojej pasji, którą była renowacja mebli. Ostatnio, czyli 6 lat temu, odnowiła piękną starą lampę. Sama nie wie dokładnie, kiedy i dlaczego przestała to robić. Czuje tylko, że w międzyczasie zaczęła się już całkiem mocno dusić w tej państwowej robocie.

Najpierw Wanda pojawiła się u mnie na webinarze, aby później zapisać się na indywidualne konsultacje. Już po pierwszej sesji, z przykrością, zdiagnozowałem u niej objawy wypalenia zawodowego. Obecna praca w ogóle nie była dopasowana do jej osobowości, a i możliwości zmiany na pierwszy rzut oka nie było dużo.

Nie miała też wsparcia ze strony swojego otoczenia: znajomi nie rozumieli, jak ona może wybrzydzać, przecież pracuje w budżetówce!

Wanda poprosiła mnie o pomoc w rzuceniu etatu. Jednak najpierw zarządziłem pracę nad zmianą jej środowiska i zadbanie o komfort psychiczny. Pracujemy nad rozwinięciem asertywności tak, aby mogła oddać część obowiązków i mieć czas na swoją pasję.

Finalnie Wanda musi zmienić pracę (na inny etat), aby móc ze spokojem myśleć o zarabianiu na renowacji mebli i sprzedawaniu ich w sklepie internetowym.

Markę Wandy zbudujemy za półtora roku, ale wcześniej zrealizujemy różne aspekty coachingu kariery.

Poznaj Aśkę

Aśka jest jeszcze przed czterdziestką. Gdy była młodsza, często powtarzała: „Raz się żyje”. Lubiła spontaniczne wyjazdy i nazwałaby się osobą pozytywnie szaloną i zwariowaną.

Odkąd przeprowadziła się do Warszawy i pracuje w Mordorze na Domanieckiej, jej spontaniczność znacznie zmalała.

Aśka dużo ostrożniej podejmuje decyzje. Nie ma za bardzo ochoty na jakikolwiek spontan. Chciała zrobić karierę i zrobiła. Dużo zarabia, ale kompletnie nie ma z tego radości. Ma natomiast mnóstwo par butów i nowych ciuchów, tylko nie ma siły, żeby się nimi cieszyć.

Mieszka sama, bo jej poprzedni związek nie przetrwał kolejnego okresu rozliczeniowego w firmie. Praca to tak naprawdę jedyna rzecz, która trzyma ją w Warszawie i daje poczucie jakiejkolwiek stabilizacji. W zasadzie dawała, bo niestety Aśka ma nowego szefa, który okazał się strasznym skurczybykiem, psychopatą w czystej postaci. Przepraszam, jestem psychologiem, więc powinienem powiedzieć „osobowość antyspołeczna”.

Aśka przeczytała mojego e-booka, a potem napisała do mnie e-mail. Po krótkiej rozmowie telefonicznej moja rada dla Aśki była prosta:

Musisz zmienić pracę i po drodze kilka swoich nawyków. Inaczej trudno będzie Ci zbudować swoją markę osobistą. Szczególnie będąc pod ciągłą presją szefa.

Presją, która zakrawa na mobbing, a w zasadzie już jest dosłownym mobbingiem.

W związku z tą nieciekawą sytuacją polecam Aśce zmianę pracy na taką, w której będzie mogła być autentyczna i korzystać z własnej spontaniczności. To musi być korporacja, która respektuje relacyjność, zachęca do tego, żeby pracownicy wyrażali się w sposób autentyczny. Korporacja, która jest bardziej dopasowana do jej talentu, do jej profilu osobowości. W obecnej sytuacji dodatkowa presja związana z tworzeniem nowej marki to mogłoby być dla Aśki zbyt wiele.

Markę Aśki finalnie zbudujemy za dwa lata, łącząc wyjazdy z warsztatami dla kobiet.

Poznaj Radka

Przypadek trzeci. Radek, ojciec trzech synów, pracuje jako doradca w salonie meblowym. Niestety, również on jest pod silną presją. Ogólnopolska marka meblowa rządzi się swoimi prawami.

Sprzedawanie tanich mebli oznacza potrzebę generowania wysokiej liczby sprzedanych produktów.

Spotkałem Radka, gdy był na zwolnieniu lekarskim z powodu depresji. Na szczęście choroba była tylko na papierze. Po prostu któregoś pięknego wieczoru, po otrzymaniu kilku wiadomości z pracy z prośbą o raporty, coś w nim pękło. W tych wiadomościach nie byłoby nic dziwnego, gdyby nie to, że przychodziły wieczorem, długo po godzinach pracy, gdy Radek kąpał swoje dzieci i przygotowywał je do snu. Na drugi dzień nie poszedł już do pracy, za to udał się prosto do Luxmedu po skierowanie do psychiatry.

Odpoczynek dobrze mu zrobił.

Zrozumiał, że swoją pracę chce wykonywać zawsze w 100%, a ojcem być na 200%.

W pracy, szczególnie dla kierownika, było ważne, żeby liczba sprzedanych produktów była coraz większa. Z każdym wyjazdem do klienta powinien niezmiennie następować progres: szybsza sprzedaż, krótszy czas przejazdu, więcej kilometrów. Radek był o włos od przykrych konsekwencji zdrowotnych. Nie wspominając, że przed snem lubił wieczorami uspokoić się szklanką whisky. Sam zauważył, że tak dalej być nie może: ze wszystkich ról, które chciał pełnić, najważniejszą była rola ojca. Chciał po prostu mieć więcej czasu dla swoich dzieciaków.

Do mnie trafił z polecenia i od razu zakomunikował ogromną gotowość do intensywnej pracy. Jednak gdy zapytałem go, w jakim czasie chce zacząć zarabiać, okazało się, że jak najszybciej, bo za miesiąc kończy mu się zwolnienie, a na koncie ma odłożone nie więcej niż 5 tysięcy. Powiedziałem mu, że:

Aby zbudować nową markę, potrzebne jest minimum pół roku.

Stety czy niestety Radek najpierw będzie musiał zmienić pracę, by stworzyć poduszkę finansową i popracować nad swoim perfekcjonizmem.

Jego markę i bloga o ojcostwie zbudujemy za jakieś 8–10 miesięcy, wcześniej tworząc model bezpośredni. W międzyczasie Radek może pracować na ułamek etatu i realizować zlecenia jako handlowiec freelancer. Zarobi dużo więcej dzięki dobrej prowizji od sprzedaży.

Introwertyk

Poznaj Kamilę

Kamila pracuje w dziale marketingu w dużej korporacji i projektuje grafiki. Ma duszę artystki i ogromną wrażliwość. Dzięki swojej wyjątkowej budowie mózgu, jako osoba z wysoką wrażliwością, przetwarza bodźce inaczej niż inni ludzie. Mocniej doświadcza przeżywanych emocji. Jest też mega wrażliwa na dźwięki i na wszelkiego rodzaju gwar. Źle się czuje w tłumie.

Chce odejść z korporacji, bo – jak mówi – nie znosi presji czasowej.

Woli pracować sama, z domu i w swoim własnym tempie.

W zasadzie w weekendy już realizuje zlecenia, które dostaje poza etatem.

Niestety w korporacji, w której pracuje, warunki znacznie się zmieniły. Pojawiła się nowa presja spowodowana pandemią – potrzeba szybkich i dynamicznych zmian. A wysoko wrażliwa Kamila chłonie wszystko jak gąbka. Napięcie, które pojawiło się w zespole, ten dodatkowy stres i ciśnienie na wyniki, odciska piętno na Kamili, która płaci bardzo wysoki koszt emocjonalny. Dodatkowo czuje, że nie jest w stanie spełnić nowych oczekiwań korporacji.

Najbliższej przyjaciółce mówi, że gdyby ją zwolniono, to zrobiono by jej przysługę.

Nawet nie za bardzo się tego boi, bo przecież ma już zlecenia z zewnątrz. Zaczęła więc nieco odpuszczać, a właściwie po prostu pracować w swoim tempie, tak jak kiedyś. W końcu nadchodzi dzień, w którym szef wzywa ją na rozmowę i daje Kamili wypowiedzenie.

Poznaję Kamilę jako osobę megazmotywowaną i ponadprzeciętnie aktywną. Wydaje się niemalże idealną kandydatką na freelancera. Zbyt idealną – jak się później okazuje.

Po pierwszych sesjach pojawia się ból, pewna gorycz i uczucie porażki. Kamila z początkowej fazy buntu i sprzeciwu wobec korporacji przechodzi powoli w fazę, w której potrzebuje wsparcia terapeutycznego. Nasz proces wydłuża się o rok, w którym Kamila korzysta z psychoterapii. Na ten czas potrzebuje jednak znaleźć pracę, która będzie sprzyjać jej osobowości i spełniać jej potrzeby. Pracę w luźnej atmosferze. Taką, która doceni jej zaangażowanie. Potem Kamila zbuduje świetnie prosperujące kreatywne studio projektowe z szerokim portfolio nawet bardzo znanych marek.

Poznaj Zuzę

Na koniec mam dla Ciebie przypadek równie trudny co pozostałe, ale nieco inny. Tutaj to praca będzie stanowiła największą przeszkodę w stawaniu się freelancerem.

Zuzia to wspaniała mama, ale niestety średnio szczęśliwa żona, a już całkiem nieszczęśliwa synowa. Niestety wraz z mężem i małą córeczką mieszkają razem z mamą jej partnera. Teść zmarł kilka lat wcześniej i w związku z tym mąż Zuzi chciał pomóc swojej mamie w trudnych chwilach. Sprzedali własne mieszkanie i zamieszkali w domu z teściową.

Zuzia, gdy jest z wózkiem w parku, słucha podcastów albo czyta blogi rozwojowe.

Jeszcze na urlopie macierzyńskim myśli, aby nie wracać do pracy na etat. Chce pracować zdalnie, aby mieć więcej czasu dla dzieci. Marzy się jej marka w stylu Pani Swojego Czasu. Chce mieć własne produkty dla kobiet: kursy, książki, e-booki. Ma odłożone pieniądze ze sprzedanego mieszkania i jest gotowa swoją część zainwestować w sklep i marketing internetowy. W związku z tym szuka mentora, który pomoże jej poukładać zebrane w głowie pomysły, ponazywać zasoby, wykreować nisze.

Gdy zaczynamy razem pracować nad jej nową marką, Zuza wygląda na osobę zmotywowaną, która wiem czego chce. Niestety po kilku sesjach zadzwonił do mnie jej mąż z pretensjami. Mówił, że strasznie namieszałem jej w głowie i że źle na nią wpływam. Oczywiście ze względów etycznych w ogóle nie rozmawiam o moich klientach z osobami trzecimi, nawet bliskimi, więc szybko zakończyłem tę rozmowę.

Zuzia nie odzywała się kilka dni, aby później zadzwonić z przeprosinami. Oczywiście nie musi tego robić, jednak podczas naszej rozmowy okazuje się, że jej najbliżsi kompletnie nie akceptują jej wyborów. Mąż wraz ze swoją mamą wie lepiej, co jest dla Zuzi dobre i odradza jej bycie freelancerem, ingerując, jak się później okazało, w jej prywatność.

Zuzia ostatecznie zbuduje swoją nową markę, ale dopiero wtedy, kiedy poukłada swoje relacje z najbliższym otoczeniem.

Nasz proces przedłuża się o kilka miesięcy, ponieważ najpierw skupiamy się na rozwinięciu jej asertywności, pracy nad uzdrowieniem relacji oraz nad przebudowaniem i wyjściem z toksycznego środowiska.

Ty też możesz rzucić etat i pójść na swoje!

Aby zachować anonimowość, imiona i niektóre fakty zostały celowo zmienione. Jednak te sytuacje wydarzyły się naprawdę.

Nie wszystko jest tak proste, jak nam się wydaje, ale mam nadzieję, że nie zrazi Cię to do planowania i działania.

Nie zawsze droga do wolności wiedzie po linii prostej do bycia freelancerem. Czasem trzeba zrobić krok do tyłu, czasem trzeba wziąć rozbieg. Innym razem trzeba się uwolnić z toksycznego środowiska po to, aby móc ze spokojem budować nowy biznes.

Moja rada dla Ciebie jest następująca: zadbaj o siebie. Jeżeli jesteś w miejscu, w którym cierpisz, zatroszcz się o siebie. Pamiętaj, że nie ma sytuacji bez wyjścia, a zmiana planów na rzecz polepszenia własnego poczucia własnej wartości i dobrego nastroju jest ważniejsza niż kariera i pieniądze.

Odejście z pracy, by ratować swoją godność i dobrostan psychiczny, nie jest porażką.

Aby wykreować swoją markę i odzyskać wolność, potrzebujesz energii i wiary w swoje możliwości. Jeżeli ktoś lub coś je nadszarpuje, zajmij się tym w pierwszej kolejności.

Życzę Ci wytrwałości i odwagi!

– Michał Bloch

Kat Piwecka – jak wygląda współpraca z gwiazdami?

Kat Piwecka – jak wygląda współpraca z gwiazdami?

Kat Piwecka opowiada o swojej drodze od handlu do fotografii gwiazd. Nie takie przebranżowienie straszne, więc jak to zrobiła? Zapraszamy…
Sisi Lohman – od korporacji do gazety Głos Mordoru

Sisi Lohman – od korporacji do gazety Głos Mordoru

Sisi Lohman opowiada o życiu poza korporacją nad tworzeniem gazety Głos Mordoru. Czy papierowa gazeta ma jeszcze rację bytu?
Jak przetrwać sezon ogórkowy, gdy się rzuciło etat? O swojej marce Nie Odwlekaj opowie Anna Łapińska

Jak przetrwać sezon ogórkowy, gdy się rzuciło etat? O swojej marce Nie Odwlekaj opowie Anna Łapińska

Anna Łapińska to jedna z tych osób, które szczerze polecają pracę na swoim. Tylko jak połączyć dwie dziedziny: nauczanie j.…