Jak Beata Tarnowska-Kupny bazując na swoim wieloletnim etatowym doświadczeniu, zbudowała markę Dobry Manager?

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Beata Tarnowska-Kupny nie wkłada wszystkich jajek do jednego koszyka – jest mentorką, Interim Managerką i akredytowanym coachem ICF. Jak godzi to wszystko po odejściu z „bezpiecznego” etatu?

Posłuchaj jako podcast w wersji audio:

Dzisiaj moim gościem jest Beata Tarnowska-Kupny, mentorka, Interim Managerka, akredytowany Coach. No ale co ja tam będę mówił, lepiej Beata sama o sobie opowie. Zapraszam.

Beata Tarnowska-Kupny: Dziękuję. Nazywam się Beata Tarnowska-Kupny. Obecnie zawodowo zajmuję się kilkoma rzeczami. Pierwsza bliska mojemu sercu jest marka Dobry Manager, którą stworzyłam jakiś czas po odejściu z etatu. Kiedy zastanawiałam się, co robić i czym się zająć, oraz w jakim obszarze jestem naprawdę dobra, zdałam sobie sprawę, że mam ponad trzydziestoletnie doświadczenie jako manager/dyrektor w różnych korporacjach. Zarządzałam bardzo dużymi zespołami przez wiele lat.

Dobry Manager jest taką marką, która pomaga osobom pełniącym funkcję managera w tym, żeby się stali dobrymi, prawdziwymi liderami dla swoich zespołów i w swoich firmach. I pod tą marką pracuję jako akredytowany coach ICF oraz jako mentor.

Oprócz tego jestem Interim Managerem. Z racji tego, że te przez lata pracy w korporacjach zajmowałam się w firmach łańcuchem dostaw, zakupami i logistyką, to jestem też doradcą, czyli takim konsultantem. Wynajmuję również swoje usługi jako Interim Manager w tych obszarach pracy w określonych projektach. To są moje główne zajęcia zawodowe.

Zaktywizowałem się, kiedy mówiłaś o marce Dobry Manager, bo ciekawi mnie, co w dzisiejszych czasach oznacza to sformułowanie. Co to znaczy być dobrym managerem i kto jest najczęściej klientem marki Dobry Manager?

Beata Tarnowska-Kupny: Świetnie, że o to pytasz, Michał. Zdalne zarządzanie zespołami z perspektywy managera jest dużo trudniejsze w dzisiejszych czasach, czyli gdy mamy za sobą więcej niż półtora roku pandemii, podczas której ludzie długo pracowali, a niektórzy dalej pracują zdalnie, nie mając bezpośrednich relacji ze sobą. Druga rzecz z tym związania to w tej sytuacji pracownikom jeszcze bardziej potrzebne jest poczucia stabilizacji i bezpieczeństwa w pracy. A przecież obecna sytuacja prowadzi do tego, że tak naprawdę odczuwamy większą niepewność.  Nie wiemy, co się wydarzy, czy firma będzie zmniejszać zatrudnienie, czy dotkną nas jakieś zwolnienia. Żeby jednak sprawić, że zespół pracuje pełną parą, z pełnym zaangażowaniem i dobrą motywacją trzeba innego rodzaju przywództwa. Takiego, które jest bardziej uważne w stosunku do człowieka i do jego potrzeb.

To jest bardzo ciekawa kwestia, jak kryzys i pandemia wpływają na przywództwo. Praca zdalna to już jest wyzwanie. Powiedz, jak Ty to widzisz ze swojej perspektywy?

Beata Tarnowska-Kupny: Obecnie, aspekt pracy zdalnej, to jedno z największych wyzwań dla managerów. Często liderzy nawet nie wiedzą, w jaki sposób mogą skutecznie budować motywacje i zaangażowanie ludzi. Nie wiedzą też, w jaki sposób zbadać potrzeby pracowników.

Dlaczego w ogóle mówię o tych potrzebach?

Dlatego że, jeżeli manager zna indywidualne potrzeby swoich ludzi, jest w stanie dotrzeć do tego, co powoduje ich motywację wewnętrzną. A jeśli jest w stanie dotrzeć do motywatorów wewnętrznych to jest w stanie zbudować zaangażowanie. Ludzie zaangażowani w pracę mają dużo lepsze wyniki, dzięki czemu sam manager osiąga swoje cele oraz te, które stawia mu i zespołowi firma. Dba też, aby ludziom po prostu chciało się pracować i żeby w to miejsce niepewności, która pojawia się w wyniku pandemii, stworzyć im taką bazę, na której mogą stabilnie funkcjonować.

Beata Tarnowska-Kupny

Mogłabyś nam trochę opowiedzieć, co robiłaś, zanim zostałaś freelancerką i jak to się stało, że wpadłaś na to, że pewnego dnia odejdziesz z etatu?

Beata Tarnowska-Kupny: Przez prawie całe swoje życie zawodowe pracowałam w obszarze logistyki, łańcucha dostaw i zakupów w różnych firmach. Bardzo szybko awansowałam na stanowisko managerskie. Potem w trakcie swojej kariery zawodowej przechodząc do różnych firm, weszłam na stanowisko dyrektorskie i na tych pozycjach funkcjonowałam przez długie lata. Więc jest to obszar bliski mojemu sercu i dający dużą satysfakcję zawodową.

A jak to się stało, że stałam się freelancerem?

W którymś momencie w firmie, w której byłam zatrudniona, zmienił się właściciel. Razem z nim zmieniło się podejście do biznesu. Przestało się liczyć podejście z nastawieniem na rozwój i poprawę efektów biznesowych. Zderzyłam się z sytuacją, gdzie moja widza i podejście, które było z korzyścią dla firm, przestało być doceniane.

Był to czas, w którym pomyślałam, że to dobry moment na zmianę.  Oczywiście pierwsza myśl, to zmiana firmy, ale pomyślałam, że to jest chyba jeden z ostatnich momentów, kiedy mogę przestać pracować dla kogoś i zacząć pracować dla siebie. Podjęłam to wyzwanie po prostu i zwyczajnie. Odchodząc z tamtej firmy, nie szukałam nowego zatrudnienia, tylko odeszłam na tak zwane swoje.

Ten moment decyzji jest dla mnie szczególnie interesujący. Często pytam o taki moment, który nazywam kroplą, która przepełnia czarę. Jest czasem takie zdarzenie, czasem to jest jakaś rozmowa. Czy była u Ciebie taka sytuacja, taki moment, który dokładnie pamiętasz?

Beata Tarnowska-Kupny: Wiesz co, nie było jednego spektakularnego momentu. Raczej kilka takich kropli, które się zebrały. W ostatniej firmie, w której byłam zatrudniona, po zmianie właściciela co chwila doświadczałam tego, że nie miałam żadnego partnera do rozmowy, idąc z biznesowym pomysłem. Nikt tego nie chciał słuchać. Miałam takie poczucie, że ja nic nie jestem w stanie zrobić. A funkcjonowanie, że przychodzę na 8:00 i wychodzę o 16:00 i nic mnie więcej nie obchodzi, to zupełnie nie moja bajka.

Wiesz co, nie było jednego spektakularnego momentu. Raczej kilka takich kropli, które się zebrały.

Beata Tarnowska-Kupny

Zmiana trybu pracy na własny rachunek to nie tylko zmiana organizacyjna, ale też pewne zmiany w myśleniu, zmiany nawyków. Ciekawi mnie, co dla Ciebie było najtrudniejsze w przestawieniu się na bycie freelancerem?

Beata Tarnowska-Kupny: Na początku pojawiły się obawy „jak to będzie”, „czy sobie poradzę”, „co ja w ogóle będę robić”. Automatycznie myślałam o tym, że będę się zajmować doradztwem w tym obszarze, w którym jestem dobra, czyli w zakupach, łańcuchu dostaw i logistyce. Ale przede wszystkim na początku była obawa, bo nie wiedziałam, co się wydarzy. Chciałam, żeby wszystko się ułożyło, no ale nie miałam tej pewności.

Wyobrażam sobie, że jeżeli ktoś przechodzi z etatu z wysokiego stanowiska na bycie freelancerem to można mieć wątpliwości. Czego taka osoba może żałować albo za czym najbardziej tęsknić?

Beata Tarnowska-Kupny: Myślę hipotetycznie, że taka osoba może żałować, że nie ma stałego comiesięcznego wpływu na konto. I dlaczego mówię, że hipotetycznie? Ponieważ ja podejmując tę decyzję, zdawałam sobie sprawę, że od teraz będzie inaczej. Wiedziałam, że muszę sobie wypracować swoje dochody i że to będzie o wymagało ode mnie zupełnie innego sposobu funkcjonowania.

Rzeczywiście jest tak, że jeśli masz bardzo dobre wynagrodzenie, to jesteś przyzwyczajony do tego, że prawie na wszystko się stać.

Oczywiście nie na wszystko, ale chodzi o podejście. W moim przypadku to nie oznaczało akurat szastania pieniędzmi. Jestem taką osobą, która dba o to, żeby był backup. I bardzo dobrze się stało, bo mi się to bardzo na początku przydało. Samochód mi oczywiście zabrano, ale miałam frajdę z tego, że mogłam sobie kupić swój własny i to była jakaś przyjemność na początek.

Beata Tarnowska-Kupny

Jak rozmawiam z innymi managerami, którzy zrobili ten krok, który ty też zrobiłaś, to często mówią, że odczuwalną zmianą jest brak zespołu, czy chociaż asystenta. Jak to było u Ciebie?

Beata Tarnowska-Kupny: Przypomniałeś mi, że, faktycznie, miałam na początku coś takiego. Brakowało mi zespołu. I nie chodziło o to, że ktoś za mnie moją robotę wykona, bo swoją pracę zawsze wykonywałam sama. Ale ta współpraca z ludźmi. Natomiast bardzo szybko pojawił się u mnie substytut. Weszłam w spółkę w obszarze doradztwa z dwoma osobami. W trójkę wspólnie rozwijaliśmy tę naszą działalność.

Jednak jako freelancer trzeba się samemu wszystkim zajmować. Z perspektywy strukturalnej działalności firmy jako takiej, a nie tylko działu, którym się kiedyś kierowało. Na swojej głowie się ma finanse, księgowość, sprzedaż, marketing, czasem produkcję. Jeśli się doradza czy, tak jak ja teraz, szkoli, czy prowadzi programy rozwojowe, coachingowe, mentoringowe, to trzeba też stworzyć te produkty. Wszystkim się trzeba umieć zająć samemu.

Jest druga rzecz, o którą bardzo często pytam swoich gości. Jak się poczułaś pierwszego dnia poza etatem?

Beata Tarnowska-Kupny: Pierwsze wrażenie to było poczucie wielkiej, szerokiej, bezbrzeżnej wolności. U mnie w szczególności w aspekcie porannego wstawania. Człowiek jak jest na etacie, to musi na określoną godzinę przyjechać, nawet mając jakieś tam widełki. Powiedzmy, że docierałam do pracy około 9:00, ale jednak musiałam się o określonej godzinie zawsze zebrać i tak dalej.

Jako freelancer nie musiałam zrobić, mogłam zebrać się o dowolnej godzinie. To jest cudowne uczucie!

Oczywiście w miarę rozwoju biznesu człowiek zdaje sobie sprawę, że powinien konsekwentnie działać i rozwijać swoją firmę. To się wiąże z tym, żeby mieć dyscyplinę pracy i decydować się na pracę w konkretnej przestrzeni czasowej, a nie codziennie sobie robić święto i wstawać dowolnie. Ale to pierwsze poczucie to taka wolność, swoboda.

Czy jest jakaś zmiana, którą musiałaś przejść albo coś było dla ciebie wyjątkowo trudne w stawaniu się freelancerem?

Beata Tarnowska-Kupny: Czy było coś wyjątkowo trudnego? Może nie wyjątkowo trudne, natomiast trzeba mieć świadomość tego, że wszystkie obszary biznesu powinno się rozwijać w miarę równomiernie. Czyli nie należy zapominać o marketingu, nie boczyć się na sprzedaż, nie skupiać się wyłącznie na kreacji nowych usług. Ludzie najczęściej lubią ten aspekt swojej pracy, bo wymyślanie kolejnej nowej rzeczy jest super. A jak przychodzi do tego, żeby to wdrożyć na rynek, to już idzie ciężko. Trzeba po prostu konsekwentnie działać i równomiernie rozkładać swoje działania i siły we wszystkich aspektach działania biznesu.

Beata Tarnowska-Kupny Kevin is not alone 2

Na twojej stronie można przeczytać, że wspierasz młodych ludzi w inicjatywie, która nazywa się Kevin Is Not Alone. Czy mogłabyś coś o niej opowiedzieć?

Beata Tarnowska-Kupny: Tak, to jest taki projekt, jakiego nie było do tej pory na naszym rynku. Jest to praca coachingowa z młodymi ludźmi, w wieku od 14 lat w górę. Ja się koncentruję na okresie studenckim i po studenckim, ponieważ to się wiąże z inną moją działalnością. Jako wieloletni członek Polskiego Stowarzyszenia Managerów Logistyki i Zakupów od ładnych kilku lat działam w programie, który nazywa się TOP YOUNG 100. Program ten dba o to, że spotyka ze sobą środowisko studenckie, akademickie i biznesowe.

Co roku studenci muszą się zakwalifikować, żeby wziąć udział, a to nie jest takie proste. Jednak dzięki temu zyskują szereg praktycznych umiejętności czysto biznesowych poprzez współpracę z firmami uczestniczącymi w projekcie. Studenci mają też możliwość korzystania z mentoringu. I ja opiekuję się częścią mentoringową, gdzie łączymy managerów z różnych firm, którzy na zasadzie wolontariatu są mentorami, ze studentami. Ja tych managerów wprowadzam w arkana mentoringu, dbam o to, żeby te procesy się rozwijały. Sama też jestem mentorem.

Dlaczego ja o tym mówię? Dlatego, że tam pracuję z młodymi ludźmi w wieku studenckim. To są superciekawe osoby i megaciekawy etap w ich życiu, w którym można przez chwilę uczestniczyć i ich wesprzeć. I jak się pojawił na horyzoncie projekt Kevin Is Not Alone zgłosiłam się chętnie, bo wiem, że mając już swoje lata i doświadczenie życiowe i zawodowe naprawdę mogę tych młodych ludzi mocno wesprzeć na starcie.

Czy jest jakaś sytuacja, w której doradzałabyś młodemu człowiekowi, żeby w ogóle nie szedł na etat?

Beata Tarnowska-Kupny: Pewnie by była. To wszystko zależy oczywiście od indywidualnej sytuacji danej osoby, to nie jest tak, że musisz przejść przez etaty, chociaż moja ścieżka zawodowa taka właśnie jest. Ale jest szereg takich obszarów, w których można działać od razu jako freelancer. Wszystko zależy od tego, jakie mamy zainteresowania to po pierwsze, pasje to po drugie i talent po trzecie. A może powinno być nawet pierwsze, bo przecież to właśnie na talentach można oprzeć swoją ścieżkę zawodową.

Pewnie dlatego należałoby jeszcze dodać jakieś predyspozycje wrodzone, osobowościowe. Jeżeli ktoś jeszcze na studiach, czy zaraz po studiach, zwraca się do mnie z prośbą budowy marki, doradzam przynajmniej ze trzy lata w korporacji, żeby wiedzieć, z czym to się je, trochę zobaczyć rynek, wiedzieć, od czego się odchodzi.

Skręcę w zupełnie inną alejkę, wiem skąd inąd, że hodujesz psy i koty. Można Cię wynająć jako managerkę, pracujesz też jako Coach i Mentor dla innych managerów i jeszcze masz hodowlę psów i kotów. Jak się łączy takie pasje?

Beata Tarnowska-Kupny: Hodowlą psów zajmuję się od około 30 lat, to jest kawał czasu. Zawsze strasznie chciałam mieć psy i bardzo mi się podobało pracowanie z psem, uczenie różnych rzeczy, nawiązywanie relacji. Mój pierwszy pies, Sznaucer olbrzym, był rasowy z rodowodem. Kupiłam go z renomowanej hodowli za własne ciężko zarobione w trakcie studiów pieniądze. Nic nikomu nie mówiąc, przyjechałam któregoś pięknego dnia z tym psem do domu. Tak się zaczęła moja przygoda z psami. Od tamtej pory cały czas mam psy.

American Staffordshire Terrier to jest rasa, do której zapałaliśmy miłością rodzinnie w domu.

To jest rasa wyhodowana jako pies rodzinny, który uwielbia bliskość z człowiekiem. On tej bliskości szuka i potrzebuje być cały czas obok. Uwielbia pracę z człowiekiem i to jest znowu nawiązanie do tego, co mówiłam o powodzie, dla którego w ogóle się mój pierwszy pies pojawił w moim życiu. Przede wszystkim hodowla psów i kotów nie jest tylko na mojej głowie. W domu wszyscy całą rodziną uwielbiamy te zwierzaki. Kochamy je, a one nas. I dla nas jest oczywiste, że jeśli ktoś w danym okresie jest czymś bardziej zajęty, to pozostali przejmują pewne obowiązki, które są związane z opieką nad zwierzętami. Nawet jak mam przygody jako Interim Manager, gdzie muszę np. cztery dni w tygodniu być zupełnie w innym miejscu w Polsce, to też umieliśmy sobie z tym poradzić.

Beata Tarnowska-Kupny
Beata Tarnowska-Kupny

Interim Manager, czyli, innymi słowy, można Cię wynająć na jakiś czas jako managera i wnikasz w struktury firmy i korzystasz ze swojego doświadczenia. Czym to się różni od bycia na etacie jako manager?

Beata Tarnowska-Kupny: Z jednej strony niewiele, a z drugiej strony sporo się różni. Z perspektywy firmy, która wynajmuje Interim Managera, jest on zatrudniony na określony czas, gdy na przykład manager zniknął albo się rozchorował, albo poszedł na macierzyński. Ja jestem Interim Managerem w obszarze zakupów. Zarządzam zakupami, więc rzeczywiście wchodzę w funkcjonującą organizację. Muszę bardzo szybko poznać, na jakim jest etapie, co się tam dzieje, żeby móc zrealizować zadania, jakie stawia przede mną firma. To jest główna różnica, bo gdy jesteś na etacie, to zazwyczaj masz okres próbny. W przypadku managera często jest to nawet sześć miesięcy.

Tutaj ten czas jest dużo krótszy i musisz być szybciej efektywny. Druga różnica to fakt, że zatrudnienie Interim Managera jest korzystniejsze z perspektywy firmy. A z perspektywy Interim Managera jest to możliwość wchodzenia do różnych firm, wzbogacania swojego doświadczenia dużo bardziej i w krótszych interwałach czasowych niż jest to możliwe na etacie. 

Myślę, że teraz wiele managerów zastanawia się, jak może wykorzystać ich doświadczenie poza etatem. Co byś doradziła osobie, która jest managerem w jakiejś branży kilka ładnych lat i trochę zmęczył ją już etat? Jaką ścieżkę byś wymyśliła dla takiej osoby?

Beata Tarnowska-Kupny: Wiesz co, to jest ciekawe pytanie, ale to każdy jest inny, każdy ma inne predyspozycje, inne cechy i inne talenty. Taką ścieżkę trzeba dopasować do wszystkich tych czynników. Każdy może też do czegoś innego dążyć. Warto zbadać to, w czym dany człowiek najlepiej się poczuje, co będzie dla niego najbardziej dopasowane i da najwięcej satysfakcji. Trzeba sprawdzić też, czy ma do tego zasoby lub jakie zasoby powinien jeszcze do tego pozyskać.

Nie ma uniwersalnej odpowiedzi.

Natomiast jeśli ktoś zastanawia się nad pracą jako Interim Manager, to trzeba być gotowym na to, że o stosunkowo większej częstotliwości się będzie wchodziło w nowe miejsca. Tak jak zmiana pracy, tak każdy projekt dla Interim Managera wiąże się z bardzo podobnymi rzeczami. Trzeba wniknąć w to, co się dzieje w danej firmie, poznać ludzi, nawiązać relacje i tak dalej. Musisz mieć na to gotowość i przestrzeń, bo jeśli na przykład ktoś ma pewną trudność z takimi zmianami, może to negatywnie wpływać na wykonywanie takiej funkcji.

Co byś mogła ze swojej perspektywy przekazać osobom, które zastanawiają się, czy rzucić etat?

Beata Tarnowska-Kupny: Poradziłabym przede wszystkim, żeby nie podejmować pochopnych decyzji. Niech ta decyzja będzie dobrze przemyślana. Należy upewnić się, co się chce robić i czy ten wstępny pomysł jest na pewno dla mnie. A jeśli nawet jest dla mnie, to z czym on tak naprawdę będzie się wiązał, czego będzie ode mnie wymagał.

Druga rzecz to zadbać o to, aby mieć środki na pozyskanie nowych zasobów, jeśli byłyby potrzebne. Trzeba zabezpieczyć się też na ten okres, zanim będzie się można z nowego zawodu rzeczywiście utrzymać. Ja to mówię z perspektywy osoby, która zazwyczaj dba o to, żeby mieć backup.

Pełna świadomość i zabezpieczenie i konsekwencja w działaniu potem.

Coaching

Na zakończenie czego można życzyć takiej marce jak Twoja na przyszłość?

Beata Tarnowska-Kupny: Wielu usatysfakcjonowanych klientów, którym pomagam, a którzy korzystają z mojego doświadczenia, wiedzy. Czyli wielu zadowolonych klientów pozwalających mi funkcjonować w dostatni sposób w zawodzie freelancerskim.

Michał: To tego Ci właśnie życzę. Bardzo serdecznie Ci dziękuję. Moim gościem była dzisiaj Beata Tarnowska-Kupny, właścicielka marki Dobry Manager, Coach, Mentor i Interim Manager, czyli manager do wynajęcia, a także hodowca psów i kotów.

Chcesz się dowiedzieć więcej? Przesłuchaj pełnego wywiadu na górze strony. Chcesz więcej? Zapraszam do przeczytania bądź przesłuchania pozostałych wywiadów z tej serii.

– Michał Bloch, Jak rzucić etat

Kat Piwecka – jak wygląda współpraca z gwiazdami?

Kat Piwecka – jak wygląda współpraca z gwiazdami?

Kat Piwecka opowiada o swojej drodze od handlu do fotografii gwiazd. Nie takie przebranżowienie straszne, więc jak to zrobiła? Zapraszamy…
Sisi Lohman – od korporacji do gazety Głos Mordoru

Sisi Lohman – od korporacji do gazety Głos Mordoru

Sisi Lohman opowiada o życiu poza korporacją nad tworzeniem gazety Głos Mordoru. Czy papierowa gazeta ma jeszcze rację bytu?
Jak przetrwać sezon ogórkowy, gdy się rzuciło etat? O swojej marce Nie Odwlekaj opowie Anna Łapińska

Jak przetrwać sezon ogórkowy, gdy się rzuciło etat? O swojej marce Nie Odwlekaj opowie Anna Łapińska

Anna Łapińska to jedna z tych osób, które szczerze polecają pracę na swoim. Tylko jak połączyć dwie dziedziny: nauczanie j.…