„Markę osobistą powinnam była budować już w korporacji!” Agata Rybarska o drodze do wolności coacha biznesowego

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Ilu ludzi tyle dróg od etatu do freelancingu, dlatego dzisiaj zapraszam Cię na wywiad z osobą, która już tę drogę przeszła. Agata Rybarska pomaga swoim klientom się rozwijać i osiągać wyznaczone cele. Opowie nam, jak poradzić sobie z przejściem z wysokiego korporacyjnego stanowiska, na własny biznes.

Posłuchaj jako podcast w wersji audio:

Michał: Dziś zapraszam Cię na wywiad z certyfikowaną mentorką EMCC. Agata Rybarska to osoba absolutnie wyjątkowa, freelancerka budująca swoją markę od wielu lat.

Agata: Nazywam się Agata Rybarska i jestem mentorką biznesową EMCC (European Mentoring and Coaching Council), coachem i praktykiem biznesu. Wspieram głównie managerów i przedsiębiorców w różnych wyzwaniach biznesowych. Najczęściej pracujemy nad rozwojem biznesu, budowaniem kompetencji przywódczych oraz ścieżki kariery, a także nad marką osobistą. Czasami prowadzę warsztaty oraz webinary i piszę do różnych tytułów.

Pomagam managerom i przedsiębiorcom w ich wyzwaniach biznesowych

Agata Rybarska 2

Sporo tego. Na pewno mocniej się zagłębimy w niektóre z tych części Twoich aktywności, ale na początku chcę Cię zapytać, co robiłaś, zanim zostałaś freelancerką?

Przez 15 lat pracowałam w globalnych korporacjach, głównie w marketingu i sprzedaży. Kiedyś policzyłam, że zajmowałam się 30 markami na siedmiu rynkach, więc trochę tego było.

Jak to się stało, że w pewnym momencie wpadłaś na to, że trzeba z etatu odejść i budować coś swojego?

Wiesz co, ja bardzo dużo pracowałam w trybie korporacyjnym. Były to prezentacje, negocjacje z klientami, wizyty różnych gości z całego świata i tak dalej. Lubię pracować, ale awansując i wchodząc w to coraz bardziej, zdałam sobie sprawę, że dwa obszary mojego życia są nadwyrężone. Pierwszy to równowaga, a drugi to sens. Myślę, że à propos równowagi to trochę było tak, że, jak zrobiłam sobie koło coachingowe, czyli koło życia, to wśród tych ośmiu obszarów najwięcej zajmowała praca, a cała reszta była tylko na papierze.

Lubię KPI, deadline’y, targety i uważam, że w biznesie ważne jest, żeby znać Excela i pracować na modelu biznesowym. Jednocześnie, gdy wszystko kręci się tylko wokół KPI, w dłuższej perspektywie taka praca traci sens.

Lubię KPI, deadline'y, targety i uważam, że w biznesie ważne jest, żeby znać Excela i pracować na modelu biznesowym.

Czy było coś takiego, co przepełniło czarę, i już wiedziałaś, że etat na pewno nie jest dla Ciebie?

Tak, taki dzień nastąpił, kiedy pojechałam z mężem do Iranu i tam osiedliśmy na pustyni. Wtedy zaczęłam opowiadać, że mam dużo pracy i znowu będzie taki okres, kiedy mnie nie będzie w domu, bo będę jeździć i pracować. Mój maż spojrzał na mnie i powiedział, że słyszy tę historię już od 5 lat i pewnie będzie to samo za 5 lat. Myśmy się wtedy oczywiście pokłócili, bo powiedziałam, że on nic nie rozumie, bo to, co robię, jest teraz najważniejsze. To był ten moment, który przeważył o tym, że w dłuższej perspektywie już wiedziałam, że nie chcę za 5 lat być w tym samym miejscu.

Powiedz, ile czasu upłynęło od decyzji do odejścia z etatu?

Pół roku. To było tak, że wróciłam do pracy. Minęło kilka tygodni, a w głowie układała się moja decyzja, żeby odejść. Potem minęło ze dwa miesiące i faktycznie powiedziałam w organizacji, że to jest ten moment, w którym chcę się zwolnić.

Minęło kilka tygodni, a w głowie układała się moja decyzja, żeby odejść.

Agata Rybarska

Co było najważniejszym, najtrudniejszym punktem i największym wyzwaniem w tej zmianie?

Jako dziecko korporacji zawsze za mną stały duże marki i duże budżety. Byłam częścią czegoś wielkiego, a tutaj nagle stanęłam zupełnie na początku tej ścieżki i jak się ma prawie 40 lat, to pojawia się strasznie dużo niepewności. Nagle wychodzi się z dobrze znanego świata, do takiego, którego się w ogóle nie zna.

Czy było coś takiego, co byś zrobiła inaczej?

Tak. Jedną rzecz zrobiłam inaczej i jeszcze w czasach korporacyjnych zaczęłabym budować moją markę osobistą. I nie mam na myśli korporacyjnego lansowania się, tylko taką faktycznie spójną, autentyczną, opartą na wartościach markę osobistą. Od zawsze budowałam marki firm, za które odpowiadałam, ale było tam w tym wszystkim bardzo mało mnie, więc to bym zmieniła. Bo marka osobista to jest coś, co się ma przez całe życie i warto o tym pamiętać, niezależnie od tego, co się aktualnie robi.

marka osobista to jest coś, co się ma przez całe życie i warto o tym pamiętać, niezależnie od tego, co się aktualnie robi.

No właśnie mówiłaś o pół roku od pomysłu do odejścia, czy w trakcie tego okresu poczyniłaś jakieś przygotowania?

Zupełnie szczerze powiem, że nie. Uważam, że żeby coś wymyślić i zacząć działać, to potrzebna jest wolna głowa, a wtedy jeszcze jej nie miałam. Także ten pierwszy miesiąc po zakończeniu współpracy z korporacją był dla mnie rajem. To był taki miesiąc, w którym czytałam książki, poszłam do szkoły coachingowej, do szkół trenerów, jeździłam z dziećmi na rowerach. Robiłam mnóstwo rzeczy, na które nigdy nie miałam czasu. I potem po dwóch miesiącach przyszedł ten moment, kiedy zaczęłam myśleć, co to teraz będzie.

Agata Rybarska

Ile czasu zajęło Ci znalezienie pierwszego klienta?

Gdy patrzę na to wszystko z perspektywy czterech lat, widzę, że moja ścieżka ewoluowała. To było tak, że jako marketingowiec znalazłam i przygotowałam sobie grupę docelową, pozycjonowanie, strategię komunikacji, byłam przygotowana. Jednocześnie to, co wtedy zaczęłam robić, a to, co robię dziś, to są dwie różne rzeczy. Więc wierzę w taką ewolucję. Wierzę, że trzeba być przygotowanym w 80% i konsekwentnie podążać tą ścieżką. Co pół roku robię mikro retrospektywę, która polega na tym, że się pytam siebie, czy to jest dobry kierunek, czy to, co robię, to jest to, o co mi chodzi. Z tych optymalizacji szlifuje się tak naprawdę mój kierunek.

Wierzę, że trzeba być przygotowanym w 80% i konsekwentnie podążać tą ścieżką.

Mówisz o takiej ciekawej rzeczy, którą ja nazywam dorastaniem marki. Na początku pomysł, który mamy może wyglądać w sposób X, ale jak wyjdziemy na rynek, to ta marka trochę jak dziecko rośnie, zmienia się, kształtuje się jej charakter. Czy pamiętasz, co myślałaś i czułaś pierwszego dnia, gdy nie musiałaś już iść do pracy?

Czułam wolność, że dzisiaj po prostu nic nie muszę, ale był też entuzjazm debiutanta. Lubię działać, więc wiedziałam, że jak tylko głowa mi odpocznie, to zacznę. Więc pamiętam radość, wolność i entuzjazm.

Agata Rybarska

Tutaj muszę się przyznać, że gdy przychodzą do mnie po wsparcie w budowaniu marki osoby na tym etapie, to ja mam taką niewdzięczną rolę, bo często ten entuzjazm po spotkaniu ze mną się kończy lub znacznie się redukuje. Czasem entuzjazm początkującego niestety wynika z niewiedzy tego, co nas czeka i co jest do zrobienia. Więc czasem szkoda mi jest odbierać ten entuzjazm. Czy jest coś, za czym tęsknisz w kontekście etatu? Ludzie często opowiadają, że tęsknią za tym przysłowiowym fajkiem, wspólną kawą w kuchni.

Tak. Bardzo tęsknię za pracą w zespole. Przez ostatnie 7-8 lat miałam większe zespoły, dwudziestokilkuosobowe, i czerpałam z nich naprawdę mnóstwo pozytywnych rzeczy, a życie przedsiębiorcy czasami bywa samotne, więc to jest coś, za czym naprawdę tęsknię. Lubię biznes, więc dla mnie możliwość wpływania na rzeczywistość biznesową, kreowanie jakiejś innowacji na podstawie dostępu do trendów, wiedzy, i najlepszych raportów, to było coś, co mnie kręciło. Dzisiaj czymś, co mi to zastępuje, jest dostęp do wielu biznesów moich klientów. Mogę im dodać małą cegiełeczkę do tego, żeby ich biznesy się rozwijały. To jest dla mnie niezwykle ciekawe.

Czy Ty zastępujesz sobie jakoś brak zespołu? Masz jakieś swoje praktyki jako freelancerka jako substytut relacji zespołowych?

Mam sparing partnerki, czyli takie koleżanki, z którymi regularnie się umawiamy i każda z nas ma swoją godzinę, w ramach której może powiedzieć o swoich wyzwaniach biznesowych albo po prostu o emocjach. Pomagamy sobie rozwiązywać różne problemy. To dla mnie jest bardzo fajny i wartościowy sposób i metoda, w której nie jestem sama. Mam też swoją partnerkę empatyczną, z którą się regularnie zdzwaniamy i odparowujemy się nawzajem.

Czy jest jakaś mentalna zmiana, którą musiałaś przejść?

Musiałam nabyć świadomości, bo ja od zawsze byłam dzieckiem korporacji. Pamiętam, jak skończyłam studia to zadzwoniła do mnie pani z HR, w jednym z pierwszych procesów rekrutacyjnych i powiedziała: „Dzień dobry, było 600 kandydatów, wybraliśmy piątkę, proszę bardzo, zapraszamy”. Czułam się po prostu jak wybraniec i w ramach tego, awansując, przychodząc do kolejnych korporacji, rynków i tak dalej, ja sobie nie zadawałam za dużo pytań. Więc to, co było takim pierwszym krokiem, to nabycie tej świadomości, czy ja pewno chcę iść w tamtym kierunku, czy może chcę czegoś innego, co jest dla mnie ważne, czego potrzebuję.

pierwszym krokiem było nabycie świadomości i zadecydowanie, czy idę w dobrym kierunku

Agata Rybarska

Twoja firma nazywa się Be Brave i tak sobie myślę, że w stawaniu się freelancerem faktycznie potrzeba odwagi. Możesz się podzielić swoimi doświadczeniami w zakresie jej budowania?

Wiesz co, ta marka powstała jeszcze w czasach korporacyjnych. Kiedy pracowałam jeszcze w korpo, jadąc z osławionego mordoru pomyślałam sobie, będę się nazywać Be Brave, ponieważ wierzę, że oprócz świadomości, o której mówiłam wcześniej, odwaga to drugi kluczowy element, żeby być freelancerem.

Jesteś w TOP 20 coachów w Warszawie. Jak się z tym czujesz?

Powiem Ci szczerze, że to było naprawdę duże zaskoczenie, więc jest to olbrzymie szczęście i radość z bycia docenianą. Myślę też, że rankingi odbywają się na podstawie tego, jak jesteśmy odbierani jako marka online. Oprócz rekomendacji klientów, z których wynika ten ranking, myślę, że pokazuje też, jaka jestem, jak mówię o sobie i jak ludzie o mnie mówią online, w tym przede wszystkim na LinkedIn.

À propos Linkedlna, jakie są Twoje doświadczenia? Czy to jest dobre źródło do promowania się i do pozyskiwania klientów?

Jestem wielką fanką tej platformy. To oczywiście nie dotyczy wszystkich biznesów, bo zawsze trzeba sobie zadać pytanie, czy to jest dobry punkt na spotkanie z moją grupą docelową. Jeżeli jest tam nasza grupa docelowa i mamy coś sensownego do powiedzenia, to LinkedIn jest bardzo dobrą platformą do komunikacji.

linkedin, czy to jest dobry punkt na spotkanie z moją grupą docelową?

Przygotowując się do tego wywiadu, w Twoim BIO znalazłem taki fragment, który niektórym może wydawać się dokonywaniem czegoś niemożliwego. Piszesz tam, że pomagasz zwiększać efektywność i jednocześnie zadbać o pracowników. Jak Ty to robisz?

Wiesz co, ja wiele lat pracowałam na KPI, deadlinach, targetach i uważam, że to naprawdę dobry model biznesowy i Excel w dłuższej perspektywie jest bazą dla każdego biznesu. Ale jednocześnie biznes tworzą ludzie, ludzie to są relacje, relacje to są emocje, to jest prawdziwy autentyczny kontakt, empatia. Zawsze brałam ludzi pod uwagę. Bo na koniec jest tak, że ten raport w Excelu powstaje dzięki temu, że pracują nad nim ludzie, więc dla mnie nie ma efektywnego biznesu bez pracy z ludźmi. Stąd uważam, że efektywny biznes to z jednej strony tabelka, to jest warunek konieczny, ale niewystarczający do tego, żeby w biznesie był sukces. Bo tym kluczowym elementem są właśnie ludzie.

Agata Rybarska

Wspomniałaś o empatii. W jakim stopniu Twoim zdaniem manager może być dzisiaj empatyczny?

W twardym biznesie pokutuje często przekonanie, że nie ma w nim miejsca na emocje, bo emocje odwracają uwagę od targetów. Już wiemy na szczęście, że emocje nawet jak o nich nie mówimy, to one są. Empathy index, to jest indeks przygotowywany czy przeprowadzany regularnie w różnych dużych korporacjach. Z tych badań między innymi wynika, że 73% CEO przyznaje, że stosowanie empatii w biznesie daje efekty, czyli empatia to nie jest tylko tak zwany nice to have, tylko to jest coś, co buduje również biznes.

Mocno się interesuję wątkiem cyfrowego nomadyzmu, czyli pracy i podróży, też bycia nieprzywiązanym do jakiegoś stałego miejsca. Ty to zrobiłaś. Opowiesz trochę o tym, jak to się stało?

To było 6 cudownych tygodni pracy z domu nad morzem w Hiszpanii. Wierzę, że tak naprawdę szansa to jest problem w przebraniu. W związku z tym potraktowałam problem pandemii jako szansę na przeniesienie mojego biznesu do świata online, bo skoro wszystkie sesje, webinary i warsztaty mogę prowadzić zdalnie to, dlaczego nie wyjechać. Szczerze Ci powiem, naprawdę uczciwie pracowałam, po 8 godzin dziennie, ale po pracy mogłam sobie wyjść na plażę, pójść pobiegać. Dzisiaj przyszło mi z Google podsumowanie całego miesiąca i wyszło, że w kwietniu przeszłam 37 kilometrów po plaży. Bo to właśnie tak było, że pracowałam na 100% i była ciągłość biznesu. Robiłam wszystko to, co bym robiła w domu, a jednocześnie byłam na wakacjach i każdego dnia miałam 3-4 godziny wakacji, a w weekendy sporo czasu na zwiedzanie.

Czy jest jakieś wyzwanie, któremu trzeba stawić czoła, żeby cyfrowy nomadyzm był możliwy? Czy to jest tylko poprzestawianie sobie w głowie pewnych rzeczy?

Moim zdaniem jest to tylko poprzestawianie sobie w głowie i odwaga. Warto sobie powiedzieć „dlaczego nie” i zapytać, co właściwie mnie stopuje, co jest moją barierą. Dla mnie barierą na etapie planowania było to, że nie było wiadomo, co się wydarzy. Były ograniczenia, ale ja lubię planować, więc był plan i kroki milowe. Ustaliliśmy, kiedy jest absolutny deadline na podjęcie decyzji. Gdy decyzja zapadła, to było tylko działanie.

Kiedy zapada decyzja, pozostaje tylko działanie

Często używasz tego slangu korporacyjnego. Mówisz o KPI i deadlinach. Niektórzy wydaje się, że jak tylko wyjdą z korporacji, to o tym zapominają. Jednak moje doświadczenie jest takie, że nawet odejście z korporacji wcale nie musi oznaczać odsunięcia się od niej. Często ludzie wyobrażają sobie, że jak rzucą papierami, to faktycznie wyjadą w Bieszczady czy gdzieś do Hiszpanii. Ale prawda jest taka, że dobrze jest wciąż korzystać ze swojego doświadczenia i trochę też wykorzystać tę znajomość korpo language i wtedy łatwiej się buduje relacje z klientami. Pytanie, w jakim stopniu Tobie to pomaga?

Lubię to i od tego nie uciekam. Uważam, że to jest moja przeszłość, ale też moja siła. Zdarza mi się dostawać feedback od klientów, że w ciągu 5 minut zrozumiałam ich potrzeby, a w mentoringu jest to bardzo ważne. Tak jak mówiliśmy wcześniej, korzystam z tego, czego się nauczyłam, nie uciekam od tego, tylko staram się z tego jak najwięcej wyciągnąć.

Często sprzedaż jest naszym demonem. Jak Ty to robisz, że sprzedajesz? Jak wygląda Twój lejek sprzedażowy?

Ja wierzę w taki popularny lejek Know Me, Like Me, Trust Me, Buy Me. Najpierw ktoś musi mnie poznać i polubić. Żeby tak było, muszę zbudować zasięg, mówiąc, w czym konkretnie pomagam. W dzisiejszych czasach zbudowanie świadomości marki to jest minimum 5 kontaktów z klientem, a niektórzy mówią, że nawet więcej. Trzeci etap to jest zbudowanie zaufania. Tutaj ważne jest to, żeby ktoś dostał próbkę mojej pracy. Na koniec jest „zapłać mi”. Ja uważam, że dopiero kiedy zbuduje się te trzy pierwsze etapy, to dopiero wtedy można domknąć sprzedaż.

Agata Rybarska

My mamy taki wspólny punkt w życiorysie, a mianowicie kłopoty z wagą. U mnie odejście z etatu mocno wspierało zdrowy tryb życia i dużo łatwiej mi być chudym poza etatem niż na etacie. A jak to było u Ciebie? Jak się dba o ciało poza etatem?

Faktycznie różnice w wadze nie są mi obce. Swego czasu schudłam 15 kilo, żeby potem w ciąży z bliźniaczkami przytyć 27, potem schudnąć 30, więc różnice były dosyć duże. U mnie to nie było bezpośrednio związane z rzuceniem etatu, ale przede wszystkim związane ze zdrowiem i samopoczuciem. Na etacie, po pracy, jak wracałam zmęczona, ostatnią rzeczą, na którą miałam ochotę, był jakichkolwiek fitness czy ruch, a dzisiaj mocno dbam o tę równowagę. Z jednej strony naprawdę dbam o to, żeby zdrowo jeść, a z drugiej strony mogę sobie pozwolić na to, żeby zaplanować sobie dwa razy bieganie i dwa razy dłuższe pływanie w tygodniu.

Na etacie, po pracy, jak wracałam zmęczona, ostatnią rzeczą, na którą miałam ochotę, był jakichkolwiek fitness czy ruch, a dzisiaj mocno dbam o tę równowagę.

Czy mogłabyś jakoś naszych słuchaczy, którzy być może zastanawiają, czy rzucić etat, zmotywować?

Warto przeżyć swoje życie po swojemu, czyli w zgodzie z tym, co jest dla nas ważne. Uważam, że to jest możliwe w różnych konfiguracjach zawodowych i na etacie, i poza etatem. Są trzy kroki, aby to zrobić. Pierwszy to świadomość tego, czego naprawdę się chce. Drugi to odwaga, żeby za tym podążać. Trzeci krok to dobry regularnie optymalizowany plan, trzymanie się go i konsekwentne dążenie do celu. Wierzę, że to od naszych świadomych wyborów zależy, gdzie jesteśmy. Więc warto sobie dać prawo do tego wyboru, mieć odwagę, żeby po to sięgnąć i przygotować mocny plan. I wtedy po prostu nie może się nie udać.

W zasadzie trzeba by tutaj postawić kropkę albo powiedzieć amen. Bardzo Ci dziękuję za odpowiedzi na pytania i powiedz, czego mogę Ci życzyć w związku z Twoją marką?

Bardzo chętnie przyjmuję życzenia odwagi i świadomości. To są dwie rzeczy, które są dla mnie bardzo ważne, żeby moja kolejna retrospektywa była skuteczna i przyniosła mi jakąś nową refleksję.

To ja Ci tego wszystkiego życzę i jeszcze raz bardzo dziękuję. Moim gościem była dzisiaj Agata Rybarska.

Chcesz się dowiedzieć więcej? Przesłuchaj pełnego wywiadu na górze strony. 

– Michał Bloch, Jak rzucić etat

Kat Piwecka – jak wygląda współpraca z gwiazdami?

Kat Piwecka – jak wygląda współpraca z gwiazdami?

Kat Piwecka opowiada o swojej drodze od handlu do fotografii gwiazd. Nie takie przebranżowienie straszne, więc jak to zrobiła? Zapraszamy…
Sisi Lohman – od korporacji do gazety Głos Mordoru

Sisi Lohman – od korporacji do gazety Głos Mordoru

Sisi Lohman opowiada o życiu poza korporacją nad tworzeniem gazety Głos Mordoru. Czy papierowa gazeta ma jeszcze rację bytu?
Jak przetrwać sezon ogórkowy, gdy się rzuciło etat? O swojej marce Nie Odwlekaj opowie Anna Łapińska

Jak przetrwać sezon ogórkowy, gdy się rzuciło etat? O swojej marce Nie Odwlekaj opowie Anna Łapińska

Anna Łapińska to jedna z tych osób, które szczerze polecają pracę na swoim. Tylko jak połączyć dwie dziedziny: nauczanie j.…