Piotr Borwin – jak ulepszyć sobie pracę na etacie?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Kilka razy odszedł z etatu i na niego wrócił, ale się nie poddał. Coach kariery i doradca zawodowy – Piotr Borwin – nie namawia do rzucenia etatu. Podpowiada za to, jak ulepszyć sobie pracę tak, aby wspierała Cię w realizacji marzeń i pasji.

Posłuchaj jako podcast w wersji audio:

Moim dzisiejszym gościem jest osoba, która o budowaniu nowych ścieżek kariery może powiedzieć bardzo dużo i dodatkowo stoi po drugiej stronie tej samej rzeki. Ja namawiam do rzucania etatu, a mój dzisiejszy gość mówi, że etat można sobie ulepszyć. Moim gościem jest Piotr Borwin, coach kariery i doradca zawodowy.

Piotr Borwin: Witam Cię, Michał. Nazywam się Piotr Borwin. Jestem coachem kariery i doradcą zawodowym osób, które mają już dość swojej obecnej pracy. Czyli podobnie jak u Ciebie, z tą różnicą, że chcą dokonać świadomej zmiany pracy na taką, która jest integralną częścią ich całego życia oraz wspiera ich w realizacji marzeń i pasji. Pomagam przeprawić się w tej podróży przez tę rzekę rynku pracy, rekrutacji, rozmów kwalifikacyjnych, CV i listów motywacyjnych.

Tak jak powiedziałeś, jestem z innej strony rzeki. Mówię często, że na etacie może być inaczej, to znaczy lepiej. I warto tutaj spojrzeć na wspólny mianownik, czyli właśnie słowo „etat”. Pomagam ludziom zaplanować karierę na etacie tak, aby jeśli świadomie zechcą, to po zdobyciu potrzebnych kompetencji i doświadczenia, rzucili go we właściwym momencie i robili swoje rzeczy. 

Etat może być wspaniałym inkubatorem własnych projektów i umiejętności, zanim pójdzie się na swoje.

Najbardziej ciekawi mnie perspektywa takiej osoby, która jest coachem kariery, doradcą i co by powiedziała osobie, która zastanawia się nad rzuceniem etatu. Jak ty do tego podchodzisz? Jak oceniasz jego ryzykowność?

Piotr Borwin: To jest grube pytanie. Najpierw zapytałbym, po co chce rzucić ten etat. Myślę, że to kwestia gotowości nie tylko tej wewnętrznej, ale też gotowości kompetencyjnej, czy faktycznie jesteś gotowy do tego, żeby wyjść na rynek ze swoimi usługami, umiejętnościami, żeby je sprzedawać już na zewnątrz jako samodzielny specjalista. Być może potrzebujesz jeszcze zdobyć więcej doświadczenia, aby zmiana była możliwa.

No właśnie, bo ja jestem ostatnią osobą, która mówi, żeby rzucać etat na hura. Trzeba się do tego dobrze przygotować i często to zajmuje rok, a czasem dwa lata, w niektórych przypadkach nawet więcej. Jednak nie stoimy po różnych stronach rzeki tylko po tej samej.

Piotr Borwin: Tak. Ja Cię intensywnie obserwuję w social mediach Michał. Widzę, że zdarzają się głosy, które mówią o tym, że Ty namawiasz do rzucania etatu za wszelką cenę, że ten etat jest taki zły. Ludzie w opozycji mówią, że etat może być dobry.

Jasne też uważam, że nasza praca jest komplementarna. I ta metafora rzeki mi się bardzo podoba. Mamy takiego człowieka, który chce się przygotować do zmiany i ty go przejmujesz po tej drugiej stronie rzeki, gdzie tą rzeką może być rzucenie etatu. Ja go prowadzę do tego momentu. Bo też się tak zdarza, że często moi klienci rzucają ostatecznie etat dla własnych biznesów. A Ty możesz pomóc im dalej, w tworzeniu własnej marki osobistej, w ułożeniu tego biznesu tak jak oni chcą, żeby wyglądał.

Piotr Borwin
Piotr Borwin

Co można spotkać na szlaku zmiany, według osoby, która zajmuje się pomaganiem ludziom w obszarze kariery? Z czym się trzeba zmierzyć na takim szlaku?

Piotr Borwin: To, co obserwuję na przestrzeni długich lat doświadczenia coachingowego, gdzie większość moich klientów to są ludzie, którzy chcą zmienić pracę. Nazwijmy to po prostu „dokonać zmiany zawodowej”. To są ludzie, którzy są mocno umęczeni swoją aktualną pracą. Oni już po prostu jej nie chcą i chcą zmiany, ale pytanie jakiej zmiany.

Brakuje azymutu. Jeśli jesteś w trakcie przeprawy i podróży przez rynek kariery, to może brakować świadomości celu, w którą stronę chcesz iść, co chcesz zmienić? Co będzie dla Ciebie dobre, czego potrzebujesz w tej zmianie?

Myślę, że to jest ta pierwsza rzecz, czyli ustalenie sobie wizji, jak chcę żyć, jak ważna jest praca w moim życiu, tak żeby wiedzieć w ogóle, dokąd się idzie.

Wiadomo, że różne rzeczy się zdarzają w życiu zawodowym, nie zawsze te rzeczy się podobają pracownikom, którzy są na etacie. Pytanie, co w zamian? Więc pierwsza rzecz to ustalenie celu, gdzie chcę iść. Często chodzę po górach i ten szlak zawsze gdzieś prowadzi i wchodząc na szlak, wiem, dokąd idę. To jest pierwsza rzecz, którą warto powiedzieć.

Druga rzecz to powszechne w naszym społeczeństwie permanentne niedopłacenie, czyli zbyt niskie wycenianie własnych wartości, własnej pracy, własnych umiejętności. Pewnie u Ciebie jest to również dość powszechnym tematem, kiedy w pewnym momencie trzeba wziąć od klienta pieniądze za swoje umiejętności. Podobnie jest u mnie, kiedy trzeba wynegocjować wynagrodzenie, wiedzieć w ogóle, ile się chce zarabiać lub kiedy trzeba poprosić o podwyżkę.

Jak rozmawiać o pieniądzach?

To jest mocno kulturowy temat, nawet temat tabu. Bo pieniądze są trochę tematem tabu w naszym społeczeństwie. Więc druga rzecz to, jak to wszystko połączyć z pieniędzmi. OK, już pracuję, tak jak chcę pracować, robię to, co chcę robić, ale ile ja mam za to wziąć pieniędzy.

I trzeci etap to jest kryzys wartości. Więc zwykle chcemy dokonać zmiany, kiedy czujemy w naszym życiu jakiś dyskomfort. Zmiana pracy nie jest wcale inna w tym przypadku, bo mamy gdzieś jakiś zewnętrzny zgrzyt. Moja historia jest doskonałym przykładem kryzysu wartości. Jeżeli wtedy nie zadbamy o siebie odpowiednio, to może się skończyć dla nas bardzo źle: depresją, kryzysem, często chorobami somatycznymi i nie tylko. Myślę, że trzeba zadać sobie pytanie: co jest dla mnie ważne w życiu i dopiero pod to układać życie zawodowe.

Wspomniałeś o swojej ścieżce i dobrze, bo bardzo chętnie Cię o nią popytam. Jak to się stało, że jesteś poza etatem?

Piotr Borwin: Mój background to taki koktajl sprzedaży i rekrutacji, czyli praca w banku jako manager zespołów w sprzedażowych, z dzisiejszej perspektywy to już nuda, oraz HR manager w agencji pracy. Pracę jako handlowiec zacząłem już w wieku 17 lat. A jako manager mam ponad 10 lat doświadczenia.

Co takiego się stało, że w pewnym momencie pomyślałeś o tym, żeby rzucić etat? Z tego, co pamiętam, nie był to tylko jeden epizod?

Piotr Borwin: Tak. Nie wiem, czy można u Ciebie zaznaczyć taki status to skomplikowane jak na Facebooku w tej sytuacji. Bo mój romans z etatem tak właśnie wygląda.

Bycie samodzielnym specjalistą to była dość długa droga.

Pierwszy smak własnego biznesu poczułem, kiedy przeżyłem krótką przygodę jako agent ubezpieczeniowy. Miałem wtedy chyba 24 lata i cała historia zakończyła się totalną klapą.

W ogóle nie byłem przygotowany do prowadzenia własnej działalności gospodarczej, ale poczułem wtedy tę iskrę swobody i wolności.

Wiedziałem wtedy, że to jest to, co chcę robić, ale muszę dowiedzieć się jak to robić dobrze. Potem długi czas z sukcesami zarządzałem sprzedażą w banku w produktach detalicznych. Z czasem doświadczyłem też zarabiania bardzo dużych pieniędzy, ale tutaj, właśnie w tym momencie życia, do którego praktycznie dążyłem od dzieciństwa, czyli sukcesu materialnego i dużych pieniędzy, nastąpił przełom.

To był naprawdę wielki upadek, bo nagle zderzyłem się z twardą ścianą słów, których wcześniej nie znałem. Wiedziałem, że takie słowa istnieją, ale realnie ich nie doświadczyłem. Takie słowa jak etyka, moralność, wartości.

Wtedy, jak na filmach, stanąłem pewnego jesiennego dnia przed lustrem i stwierdziłem, że nie mogę patrzeć na własną gębę i się zwolniłem. Wiedziałem, że nie chcę być w tej pracy i że jest coś więcej. I zapewne większość historii u Ciebie w podcaście związanych z rzuceniem etatu kończy się w tym miejscu. Ludzie mają dość pracy na etacie, w korpo, rzucają etat, po czym otwierają własne działalności i historia kończy się happy endem. A u mnie to był akt pierwszy całej historii, bo wtedy podjąłem decyzję o ukończeniu szkoły dla coachów, kursu dla trenerów i o zmianie mojego życia zawodowego.

Pamiętam pytania, jakie sobie wtedy zadałem. Myślę, że to może być wartościowe dla ludzi, którzy chcą robić coś swojego.

OsmanPower

Co mogę robić w życiu takiego, co będzie innym doświadczeniem, inną rzeczą niż te, które robiłem dotychczas, a jednocześnie nie zmarnuje swojego doświadczenia, które mam w tym momencie?

Miałem wtedy ponad 10 lat doświadczenia w sprzedaży i zarządzaniu sprzedażą. Więc stwierdziłem, że szkoda byłoby tego nie wykorzystać. Edukowałem się, miałem wielkie plany, a oszczędności topniały.

Więc co zrobiłem?

Wróciłem na etat, a że byłem wtedy wziętym managerem sprzedaży i rekrutacji więc nie było z tym jakiegoś wielkiego kłopotu. Powtarzałem sobie, że to tylko na chwilę i że zaraz będę tak znanym i świetnym coachem, że nie będę już musiał pracować na etacie. Okazało się, że nie tak zaraz.

Łączyłem etat z praktyką coachingową i trenerską przez ponad 5 lat.

Jak się później okazało, nie poświęcając wystarczająco uwagi ani jednemu, ani drugiemu. Nie było to fair ani wobec pracodawców, u których pracowałem, ani wobec mnie samego. Miałem wtedy taki permanentny wewnętrzny kryzys wartości.

W tamtym czasie wmawiałem sobie, że tak jest dobrze, bezpiecznie. A najbardziej szkodliwe dla mnie było to, że wierzyłem w tę narrację i ostatecznie umęczony zadałem sobie pytanie – jak długo chcę jeszcze tak żyć, do czego mnie to zaprowadzi? Bo na pewno nie do takiego życia, jakie sobie wymarzyłem.

Mnie do pracy na własny rachunek zaprowadził przede wszystkim wewnętrzny kryzys wartości.

Czemu sobie nie ufajniłeś pracy w HR, przecież w zasadzie tam jest sporo miejsca na bycie coachem, trenerem?

Piotr Borwin: Myślę, że przede wszystkim nie miałem tej perspektywy z zewnątrz. Jak siedzisz w środku w problemie i umartwiasz się, jak to Twoje życie w tym momencie jest ciężkie, to trudno Ci jest czasem spojrzeć na to z zewnątrz. Dla mnie taką kroplą, która przepełniła czarę, było to, że trafiłem do firmy, w której miałem kryzys wartości.

Znów wróciłem do czegoś, co postrzegałem jako totalną niezgodę z moim wartościami. Tak jakby weganin pracował w masarni.

Szybko się rozstałem z tą firmą. Ale dla mnie to nie skończyło się tak łatwo, bo nastąpił bardzo duży kryzys wewnętrzny. Zdiagnozowano wtedy u mnie depresję, więc to również było ciężkie dla coacha i trenera z dość silnym ego. Przecież nas to nie dotyczy, bo my się znamy na tych psychologicznych tematach.

Ale to była też szansa na spojrzenie na temat z zewnątrz.

Pojawiła się przestrzeń do tego, żeby zobaczyć swoje życie bardziej systemowo. To było tutaj takim przełomowym momentem, w którym stwierdziłem, że za żadne skarby nie wracam na etat, że robię swoje, jakby daję całego siebie w to, co robię. Moja historia mówi też o tym, że czuję się wewnętrznie zobligowany do tego, żeby w tym momencie pokazywać ludziom, że to nie jest dobra ścieżka, że nie chcesz płacić tej ceny drogi pracowniku, drogi kliencie.

Osman Power

Bardzo dziękuję za podzielenie się tym kawałkiem swojej trudnej historii. Jest potwierdzeniem tego, o czym staram się opowiadać. Kryzys wartości, praca w niezgodzie, w presji, w dużym tempie prowadzi do wypalenia, które może też prowadzić do depresji. Czasem to jest wyprowadzenie siebie z takiego niefajnego momentu i trzeba by zacząć myśleć o tym, co tutaj tak naprawdę mi nie pasuje, a co jest dla mnie ważne i bez czego trudno mi być szczęśliwym.

Piotr Borwin: Podsumowując te ostatnie 5 lat pracy na etacie, to ja miałem masę sygnałów z ciała, somatycznych, ale też od środowiska i od moich klientów, że to nie jest dobry sposób na życie.

Bardzo częstą drogą podejmowaną przez freelancerów jest to, że przez jakiś czas pracują i na etacie i prowadzą własną działalność, łączą to ze sobą. Jednocześnie też należy pamiętać, że nie da się tak w nieskończoność. Trzeba będzie puścić ten cieplutki pokoik w korpo, na etacie i pójść swoją drogą, poszukać tej stabilizacji w sobie, a nie u pracodawcy. Bo łącząc jedno i drugie w nieskończoność ani jednego, ani drugiego nie będziemy robić dobrze.

Tak. Tutaj jest jeszcze ten wątek, że jak będziemy w takim rozkroku, który będzie się nam coraz bardziej rozjeżdżał, Van Damme rozkraczający się do szpagatu…

Piotr Borwin: To spodnie mu pękną.

No niestety. Mam kilka takich historii, że pracodawcy robią ten pierwszy krok, czyli dziękują za współpracę. Bo widać, że u pracownika nie ma tego zaangażowania. Niestety w tym scenariuszu będziemy musieli sobie radzić ze stratą, czyli ktoś nas odrzucił, a nie my podjęliśmy tę wewnętrzną decyzję. Warto też się nad tym zastanawiać i tego rozkroku tam nie rozciągać.

Piotr Borwin: Tak jasne. Widzę, że we mnie pracowało coś takiego, że muszę wrócić na etat, żeby sobie udowodnić, że robię wszystko dobrze.

Nie zrobisz człowieku nigdy wszystkiego dobrze! Po prostu czasem trzeba odpuścić.

A bycie odrzuconym przez etat to też jest ciekawa perspektywa. Myślę, że warto potraktować to jako naukę i szansę na taką przestrzeń. Zastanowić się, co dalej. Bo z jakiegoś powodu nastąpiło to, co nastąpiło i wziąć za część tej sytuacji przynajmniej odpowiedzialność.

Co było dla Ciebie najtrudniejsze w zmianie życia zawodowego, w przejściu z etatu na freelance?

Piotr Borwin: Zdecydowanie planowanie. Takie całkowite przeorganizowanie życia, zwłaszcza że to był moment wychodzenia z depresji. Trwało to około roku. Nikt nie dawał mi zadań, miałem cały dzień do dyspozycji, masę rzeczy do zrobienia, wielkie plany. Na początku pracowałem praktycznie od 7.00 do 22.00 i to było po prostu ciągłe robienie rzeczy ku swoim własnym celom.

Natomiast powolne wdrażanie planów i mozolne wypracowywanie zdrowych nawyków sprawiło, że wyszedłem na prostą i nauczyłem się efektywnie pracować i odpoczywać.

Ten rok to była dla mnie taka lekcja, że odpoczynek jest jednak częścią pracy.

Paradoksalne dla mnie jest to, że bardziej musiałem się nauczyć odpoczywać niż pracować. Więc tamten rok to była właśnie jedna wielka lekcja.

Czy jest coś, czego żałujesz w kontekście rzucenia etatu albo coś, czego Ci brakuje z pracy etatowej?

Piotr Borwin: Nie. Nie i kropka. Początki były takie, że telefon milczał. Mam powiadomienia ustawione w telefonie, jak przychodzą do mnie przelewy i tego 10. była cisza. Taki stały zastrzyk gotówki od pracodawcy był czymś, czego mi na początku bardzo brakowało. Ciężko mi było na początku przejąć stery w kontekście zapewnienia sobie samemu stabilizacji finansowej, że jednak potrafię. Czułem się trochę niepewnie w związku z tym, że nie ma stałych pieniędzy, ale za to dostaję wpływy w inne dni. Natomiast przyzwyczajenie do tego, że jestem bezpieczny, bo dostaję przelew w formie wynagrodzenia, to było coś, czego na początku mi brakowało.

Piotr Borwin

I jak sobie z tym poradziłeś?

Piotr Borwin: Zwiększałem sprzedaż. To jest taka rzecz, której się nauczyłem. Pierwszy rok był też taką lekcją, że w momencie, kiedy masz mniej wpływów to nie kierować się w stronę, że mniej wtedy wydajesz, tylko więcej zarabiasz.

Biznes nie polega na tym, żeby na nim oszczędzać, tylko żeby na nim zarabiać.

Często swoich gości pytam o ten pierwszy dzień czy nawet pierwszy poranek, kiedy wstajesz i nie musisz iść do pracy etatowej. Jak to wyglądało u Ciebie?

Piotr Borwin: Ja praktycznie nie spałem w tamtym czasie. I była to mieszanka przerażenia i ekscytacji. Było to związane z poczuciem stabilizacji, którego szukałem na etacie, czyli na zewnątrz. Nie wiedziałem wtedy, że mogę je odnaleźć w sobie.

Lubię przygody. Dużo podróżowałem autostopem, chodzę po górach, robię dużo innych rzeczy i traktuję to jako przygodę. Biznes to była dla mnie metafora przygody, gdzie moje życie stało się tą ekscytującą drogą, której zawsze chciałem. Więc raczej było więcej ekscytacji niż przerażenia, że w tym momencie trochę się chwieję na nogach, bo nie mam tej stabilizacji, którą miałem na etacie.

Metaforą w kontekście zmiany jest często podróż. I podróż autostopem dla mnie jest najbardziej inspirującą formą podróżowania. Nie wiesz, czy się ktoś zatrzyma, nie wiesz, kto się zatrzyma, nie wiesz, kogo spotkasz, nie wiesz, jaka historia się wydarzy w kolejnym miejscu, które odwiedzasz. Myślę, że to jest w prowadzeniu własnego biznesu i w zmianie najpiękniejsze. Coś, czego z perspektywy człowieka na etacie się bałem, to teraz się z tego się cieszę, że to jest częścią mojego życia.

Wyobrażając sobie tego autostopowicza, myślę, że można sobie potrenować radzenie z odmową. Ileś samochodów Cię mija i w jakiś sposób jeden na X się zatrzyma. To jest ciekawe, bo tam też wysyłamy ileś ofert, a tylko niektóre zostaną zaakceptowane.

Piotr Borwin: No i podobnie mają ludzie, którzy wysyłają CV. Wysyłają masę CV, których ostatecznie nikt nie czyta, nie dostają odpowiedzi. Brak odpowiedzi odnoszą do siebie. Ta metafora autostopu także pasuje do osób pracujących na etacie i chcących zmienić etat.

Napisałeś taką książkę "Weź sobie tę pracę!" i to jest bardziej o tym, że: weź sobie pracę jak swoją taką, jaką pragniesz mieć?; czy: a weź sobie tę pracę, bo ja odchodzę? Opowiedz trochę o tej książce i dla kogo ona jest.

Piotr Borwin: Ciekawa perspektywa. Pasuje bardziej ta pierwsza, czyli weź sobie tę pracę, jak coś, co chcesz wziąć. Może nie w taki roszczeniowy sposób, że Ci się należy, ale świadomie, czyli jakiej pracy potrzebujesz w tym momencie Twojej kariery, aby zrealizować swoją wizję zawodową.

Czyli weź sobie tę pracę, którą wybrałeś świadomie.

Weź sobie pracodawcę, którego wybrałeś świadomie i wiedz, po co Ci jest ta praca. Więc bardziej w tę stronę, czyli świadoma kariera, a nie taka roszczeniowa, jak często mówimy dzisiaj o młodym pokoleniu, że im się należy. Przychodzi człowiek po studiach i chce 20 tysięcy zarabiać, jak często to w memach widać. To nie ta droga, tylko krok po kroku.

Jakiej pracy teraz potrzebuję, jak powinien wyglądać mój etat, żeby zrealizować wizję swojej kariery i o tym jest ta książka. Prowadzi od momentu wyboru do pierwszych dni pracy.

Czyli można powiedzieć, że jest to taki dosyć kompleksowy poradnik. Na co najbardziej może liczyć czytelnik Twojej książki?

Piotr Borwin: Przede wszystkim na to, że zdradzam tam wiele sekretów od strony rekrutera. Duża część osób prowadziła swoje wewnętrzne statystyki. Ludzie, którzy podążali tym procesem, nie wysłali więcej niż 7 CV. W ciągu maksymalnie miesiąca byli w nowej pracy, jeżeli faktycznie świadomie przechodzili przez te punkty. Więc jeśli faktycznie chcesz zmienić pracę na taką, która Ci służy i zrobić to świadomie, zdefiniować ten swój cel i nim podążać, to ta książka jest dla Ciebie.

No właśnie, a jak przedstawiają się trendy na najbliższe lata? Na swoim blogu piszesz o trendach, o tym, co przewidujesz, że będzie się działo w najbliższych latach na rynku pracy. Ja z kolei opowiadam o cyfrowym nomadyzmie, o łączeniu pracy z wakacjami i możliwościach, jakie daje praca zdalna. Czy jako coach kariery byś mógł się do tego odnieść?

Piotr Borwin: Przygotowując się do pisania książki, bardzo mocno badałem cyfry, jak to wygląda na rynku w Polsce, a także w Europie i na świecie. Zaobserwowałem trzy główne takie czynniki zmian.

Pierwszym jest pandemia. Drugim jest automatyzacja pracy, która staje się coraz bardziej powszechna. Trzecim jest to, co moglibyśmy nazwać zmianami związanymi z ekologią i ochroną środowiska.

Te dwie pierwsze, czyli pandemia i automatyzacja są ze sobą dość powiązane zwłaszcza ze względu na pracę zdalną i próbę automatyzacji, czyli takiego zbudowania przez przedsiębiorstwa odporności na wszelkiego rodzaju kryzysy. To, że część pracy wykona komputer lub robot daje nam pewne zabezpieczenie. Nawet jeżeli połowa ludzi się rozchoruje, firma i tak będzie działać, więc jest bardziej odporna na kryzysy.

Druga sprawa to praca zdalna, czyli to, do czego, jak się okazało na przykładzie moich doświadczeń, nie jesteśmy gotowi jako społeczeństwo. Fajnie to wygląda, kiedy siedzimy cały czas w biurze i raz na jakiś czas szef nam pozwoli pójść popracować z domu. Ale jak tak trzeba pracować z domu przez parę miesięcy, to jednak pojawiają się inne wyzwania i tęsknimy trochę za biurem.

Pandemia, jeżeli mielibyśmy ją rozpatrywać w kategorii twardych danych, to wszystko zależy od tego, jak długo ona jeszcze będzie trwała, ile będzie jeszcze fal, ile lockdownów, jaka będzie zaszczepialność. Natomiast po pierwszej fali analitycy rynku pracy stwierdzili, że w samej tylko Polsce zmusi do zmiany pracy milion osób. Myślę, że ta liczba będzie rosnąć wraz z kolejnymi lockdownami.

Automatyzacja pracy i uzdalnianie tej pracy, że się tak wyrażę, zostało przyśpieszone właśnie przez pandemię. Te czynniki są bardzo powiązane. Ludzie stwierdzili, że trzeba szybko ten temat ogarnąć, bo za chwilę biznes może się nam posypać.

Analiza Centrum Badawczego z 2018 roku stwierdziła, że już w 2018 dwie trzecie miejsc pracy można było zautomatyzować.

Czyli nie musieliśmy wymyślać nic nowego. Wystarczy, że zaimplementujemy to, co już mamy, aby zautomatyzować naszą pracę w wielu branżach. To nie tyczy się tylko przemysłu czy produkcji, ale także kwestii związanych na przykład z pracą przy komputerze. Na przykład wiele firm księgowych wdraża automatyzację, która nie wymaga pracy ludzkiej do tego, żeby coś policzyć i stworzyć bazę danych.

Kolejną taką cyfrą, która myślę, że jest tutaj bardzo istotna to to, że do 2030 roku 50% miejsc pracy… (Średnia światowa to jest 51 z haczykiem, w Polsce jest to 49%) będzie zautomatyzowane i koniec kropka. Więc biorąc pod uwagę liczbę zatrudnionych, to daje nam około 7 milionów ludzi, którzy będą musieli poszukać sobie nowej pracy w ciągu najbliższego dziesięciolecia i się przekwalifikować. Nie wszyscy pewnie zostaną freelancerami. Część będzie musiała po prostu zmienić kwalifikacje.

I trzecia część to jest to, co mówimy o zmianach ekologicznych. Dla naszego kraju fundamentalne sektory gospodarki to energetyka, górnictwo, przemysł, które będą po prostu zamykane z racji umów, podpisywanych przez Polskę i które tyczą się całego świata. Wiem, że zachowujemy się trochę tak, jakby globalnego ocieplenia w ogóle u nas nie było, ale nie unikniemy tego. Na co nam węgiel, skoro i tak wszyscy przestawiają się na odnawialne źródła energii.

Patrzę na swoje pytania i mam już ostatnie. To będzie pytanie o Batmana. Na Twojej stronie można znaleźć, że go uwielbiasz. Ja też jestem ogromnym fanem tej postaci. Czy super bohaterowie mogą w jakiś sposób stanowić inspirację lub pomagać w rozwoju kariery innym ludziom?

Piotr Borwin: Oczywiście, że tak. Z tego względu, że większość super bohaterów to często mieszanka archetypów, które w sobie dostrzegamy. Historia Batmana jest dla mnie bardzo inspirująca. Tam jest wyraźny podział między dobrem a złem.

Mówiłem też w swojej historii o kwestii etyki, moralności, tych wielkich słów. W pewnym momencie mojego życia odnalazłem tę inspirację w Batmanie. Walkę z tym, co złe za wszelką cenę. W moim przypadku w kontekście tego konfliktu wartości, który miałem pomiędzy sobą a firmą, w której pracowałem.

Batman był olbrzymią inspiracją w kontekście zawalczenia o te wartości w sobie i życie w zgodzie z nimi.

Tak jak powiedziałem, miałem pewien moment, w którym nie potrafiłem przyjaznym okiem spojrzeć na siebie w lustrze. Batman stawał przed ciężkimi wyborami bardzo często, zwłaszcza w sytuacji, w której przejął na siebie winę za zamordowanie policjanta. To był ciężki wybór, ale zgodny z jego wartościami. Myślę, że takie bardzo jaskrawe historie mogą stanowić dla nas inspirację w takich momentach, w których stoimy na rozdrożu.

Mógłbym zadawać sobie pytanie, choć przyznam, że tego nie robię, co był zrobił Batman, czy jakiś inny super bohater, który jest Twoim idolem, w sytuacji, w której teraz jesteś?

Bardzo Ci dziękuję za tę niezwykle inspirującą rozmowę. Powiedz Piotr, czego można Ci życzyć na najbliższy czas w kontekście Twojej marki?

Piotr Borwin: Życzyłbym sobie i światu rekrutacji sukcesu mojej książki i kursu, który jest też częścią całego programu zmiany kariery. Może zabrzmi to trochę utopijnie, jednocześnie jest to podyktowane naprawdę chęcią zmiany świata rekrutacji, bo są dwie strony medalu. Widzę, jak ludzie wysyłają masę CV, a brak odpowiedzi odnoszą do siebie. Ostatecznie lądują w pracy, która ich nie satysfakcjonuje. Od strony rekruterów to też nie wygląda zbyt kolorowo.

I myślę, że warto tutaj dołożyć tę cegiełkę do zmiany świata tak, żeby praca była dla ludzi, a nie ludzie dla pracy.

Zatem nie tylko super bohaterowie zmieniają świat, ale także marki osobiste mogą nieść ze sobą misję dawania i zmieniania czegoś na świecie. Zmienia to Piotr Borwin, który był dzisiaj moim gościem.

Chcesz się dowiedzieć więcej? Przesłuchaj pełnego wywiadu na górze strony. Chcesz więcej? Zapraszam do przeczytania bądź przesłuchania pozostałych wywiadów z tej serii.

– Michał Bloch, Jak rzucić etat

Natalia de Barbaro – Twoja czuła przewodniczka pokaże Ci, jak odnaleźć siebie.

Natalia de Barbaro – Twoja czuła przewodniczka pokaże Ci, jak odnaleźć siebie.

Natalia de Barbaro, psycholożka i felietonistka magazynu „Wysokie Obcasy”, pomaga kobietom, które poszukują drogi do odnalezienia siebie. Jej najnowsza książka…
Przekaz wizualny to czyste złoto – Klaudia Tolman opowie, czym się zajmuje jako ryślicielka®!

Przekaz wizualny to czyste złoto – Klaudia Tolman opowie, czym się zajmuje jako ryślicielka®!

Klaudia Tolman dumnie nazywa się ryślicielką® z R na początku i końcu wyrazu. Stworzyła markę Explain Visually, która pomaga firmom…
Marcin Osman – zarabianie setek tysięcy złotych miesięcznie bez biura i pracowników jest możliwe

Marcin Osman – zarabianie setek tysięcy złotych miesięcznie bez biura i pracowników jest możliwe

Seryjny przedsiębiorca, który cały swój biznes przeniósł do świata on-line, opowie, co jest dla niego ważne w pracy na swoim.…
.
.