Jak zagwarantować sobie socjal poza etatem? Sprytne sposoby, aby nie płakać po multisporcie :)

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Umowa o pracę daje niewątpliwie wiele przywilejów - czy to od Państwa czy to od korporacji, które przed pandemią walczyły ze sobą na to, kto ma lepsze benefity. Jak zarządzać finansami, gdzie zaoszczędzić, a gdzie zastąpić przywileje korporacyjne, aby poczuć się wolnym?

Posłuchaj jako podcast w wersji audio:

Czym zastąpić tzw. „socjal”? Czym zastąpić dodatki socjalne do etatu, gdy już się go rzuci?

Dzisiaj będzie o tak zwanym socjalu, czymś, co boisz się stracić, gdy myślisz o rzuceniu etatu, gdy myślisz o byciu freelancerem. Pożyczki z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych, karta MultiSport, ubezpieczenie, dodatkowa, prywatna opieka zdrowotna i wreszcie najważniejsze – stała comiesięczna cieplutka pensja, „pensyjka”, „pensjunia”. Czy to wszystko stracisz, gdy rzucisz etat i zostaniesz freelancerem? Nie do końca. Czy aby na pewno freelancer jest w aż tak złej sytuacji?

Pierwsza kwestia, którą się zajmiemy to zarządzanie budżetem domowym, czyli jak poradzić sobie, gdy nie ma stałej pensji. Oczywiście trzeba zarabiać, budować nowe produkty, budować portfolio, kreować nowe usługi, tworzyć dobrej jakości merytoryczny kontent, a przez to gromadzić wokół siebie społeczność. To wszyscy wiemy, że żeby mieć pieniądze trzeba pracować. Tworzenie produktów, budowanie marki, to tematy na osobny artykuł, natomiast w tym artykule będziemy się zastanawiać nad tym, w jaki sposób podejść do swoich finansów? Jak to wszystko skonstruować, aby przez te pierwsze 2 – 3 lata, kiedy tak naprawdę przychody freelancera bywają nieregularne, jak się zabezpieczyć?

W pracy freelancera, w branży usługowej obserwujemy tzw. sezonowe zmniejszenie zainteresowania naszymi usługami czy produktami. Niektórzy nazywają to „sezonami ogórkowymi” i w związku z tym trzeba się przygotować, aby taki „sezon ogórkowy” przetrwać i nie mieć podniesionego ciśnienia, biegać jak w ukropie, tylko przyjąć to z akceptacją, ponieważ w niektórych branżach sezonowość będzie występowała. I to jest całkowicie normalne.

Jak sobie poradzić z tym, że czasami freelancerzy więcej wydają niż zarabiają?

My freelancerzy oraz początkujący przedsiębiorcy mamy problemy z płynnością finansową, szczególnie na początku i… popełniamy też wiele błędów. Wydajemy pieniądze zanim jeszcze je dostaniemy, albo wydajemy nie swoje pieniądze, gdy tylko cokolwiek dostaniemy na nasze konto.

Błędem jest nieposiadanie żadnej poduszki finansowej. Jeżeli jesteś już freelancerem, nie wiesz do końca ile wydajesz, gdzie „bokiem” uciekają Twoje pieniądze i nie zabezpieczasz się na okresy sezonowe, słabsze, to mam dla Ciebie kilka porad. Najważniejszą i najbardziej prostą poradą jest prowadzenie notatek, wykresów, tabelek, w których wpisujemy każdy wydatek. No i oczywiście po drugiej stronie kolumny, ile przewidujemy, że zarobimy albo ile średnio zarabiamy.

Chyba nie chcesz obudzić się z „ręką w nocniku”? Przejrzyj swoje wydatki!

Jeżeli mamy to przed oczami, zawsze łatwo jest nam zweryfikować, czy z jakichś wydatków nie jesteśmy w stanie zrezygnować i jak możemy zaplanować budżet roczny, aby nie budzić się z ręką w przysłowiowym „nocniku”. Najważniejsze to określić minimalną kwotę, którą potrzebujesz zarobić jako freelancer. Jeżeli jesteś osobą, która dopiero myśli o byciu freelancerem, to trzeba to zrobić zanim rzuci się etat, ponieważ Ci, którzy już to zrobili, a jeszcze nie mają tego ogarniętego, muszą gasić tzw. „pożary”.  Ty możesz spokojnie się do tego przygotować. Określ minimalną kwotę, którą potrzebujesz zarobić jako freelancer. Minimalna kwota to taka, która zawiera już zweryfikowane wydatki (z której usunąłeś te niepotrzebne, np. różnego rodzaju nieużywane subskrypcje na różnych platformach, subskrypcje w aplikacjach w telefonie).

Niestety jest tak, że dzisiejszy świat oferuje tak wiele możliwości i często spontanicznie pozwala podejmować decyzje. Jest wiele kosztów, które ponosisz, być może nie mając świadomości ich istnienia, coś czego kompletnie nie używasz: płatna nawigacja, którą użyłeś raz w wakacje, płatna platforma do oglądania filmów, na której obejrzałeś tylko jeden serial, który Cię interesował, itp.

Sprawdź! Oczywiście, to tylko jeden z aspektów. Zakupy niepotrzebnych produktów w sklepach to kolejny z nich. Warto też przyjrzeć się temu, co kupujemy, a co tak naprawdę zużywamy. Zawsze warto rozważyć dużo tańsze dyskonty, które dzisiaj oferują bardzo wysoką jakość produktów. Wszelkiego rodzaju raty, zobowiązania, otwarte karty kredytowe, które dorzucono kiedyś do rat. To wszystko należałoby zweryfikować. Jeżeli tylko można to zrobić, to jeszcze przed rzuceniem etatu warto te raty spłacić. No i dopiero wtedy określić minimalną kwotę, którą potrzebujemy zarobić.

A i jeszcze warto zweryfikować wydatki na jedzenie na mieście! Artykuł powstawał w czasach pandemii, restauracje działają na wynos, ale to dalej może być ten sam wydatek. Być może wydajesz nawet jeszcze więcej, ponieważ zamawiasz jedzenie do domu częściej.

Zapewniam Cię, że kwota, którą dzisiaj wydajesz zmniejszy się o przynajmniej od 20- 30%. Zwykle w takim budżecie domowym jest to kwota około 2000 – 3000PLN. Znam rekordzistów, którzy zaoszczędzili ponad 7000PLN, bardzo dokładnie przyglądając się swoim wydatkom. To ogromne kwoty!

Jak wyglądają Twoje realne potrzeby?

Zachęcam Cię, abyś najpierw sprawdził, ile tak naprawdę miesięcznie potrzebujesz zarobić.

Potem jak już wiesz jaką minimalną kwotę potrzebujesz zarobić, będziesz mógł lepiej zarządzać swoją efektywnością sprzedaży, czyli np. wyceniać dobrze swoje usługi, negocjować kontrakty i też z łatwością będziesz mógł zarządzać płynnie swoimi wydatkami, prowadząc kilka subkont w swoim elektronicznym banku, platformie do zarządzania kontami bankowymi.

Oczywiście jeżeli tylko zarobisz jako freelancer kwotę, która wykracza poza Twoje minimalne zapotrzebowanie – odłóż ją na drugie konto.

Odłóż tzw. „górkę!”

Przynajmniej przez rok do 3 lat należy sprawdzać jako freelancer, jak wygląda sezon po sezonie i jak wyglądają poszczególne okresy w roku Twojego działania, żeby móc łatwo określić czy dana „górka” może zostać spożytkowana. Czy jesteśmy w stanie przewidzieć, że za chwilę będziemy zarabiać więcej czy być może warto tą tak zwaną „górkę” zostawić na „sezony ogórkowe”, okresy o zmniejszonym zainteresowaniu klientów. Jeżeli masz odłożone finanse, a kwota, którą potrzebujesz zarobić wyraźnie się zmniejszyła – pozbywasz się ciągłego napięcia związanego z zarabianiem.

Warto oczywiście prowadzić konto firmowe.

Część freelancerów myśli o używaniu konta prywatnego do działań firmowych. Natomiast konto prywatne ma to do siebie, że zawsze kusi, żeby z niego podbierać. W związku z tym, lepiej wszelkie przychody umieszczać na koncie firmowym, a konto prywatne zostawiać sobie na wydatki prywatne.

Istnieje jeszcze jeden aspekt. Część początkujących freelancerów, którzy dostają przychód na swoje konto, czyli ich faktury zostają opłacone przez klientów – od razu całą kwotę zagospodarowują.

Jeśli zastanawiasz się nad przejściem na swoje, sprawdź, czy nie masz takiego właśnie myślenia.

Pamiętaj, że nie wszystkie złotówki są Twoje!

Osobiście wychodzę z założenia, że w tej kwocie wpłaconej od klienta nie wszystkie złotówki są moje.

Chodzi o to, żeby uruchomić w sobie takie myślenie,  że podatek VAT trzeba będzie zapłacić, w związku z tym 23% z tej kwoty, która wpadła mi na konto od razu ląduje na koncie podatkowym. Dalej – staram się przewidzieć jakie mam koszty i jakie będę musiał zapłacić podatki i przynajmniej część na kolejne subkonto, tym razem na podatek dochodowy, również przelewam. To, co mi zostaje, to kwota, którą mogę gospodarować. Oczywiście sprawdzam jeszcze, czy mam odłożone już w tym miesiącu na opłacenie ZUSu i dopiero zaczynam myśleć o wydawaniu.

Kwotę minimalną, którą potrzebuję na wydanie, na tzw. „przeżycie” przelewamy na konto prywatne, a całą resztę odkładamy na kolejne, trzecie subkonto i w ten sposób jestem w stanie zarządzać swoimi wydatkami. Przez pierwsze 2 – 3 lata ten sposób pozwalał mi tak naprawdę na poczucie bezpieczeństwa. Można powiedzieć, że to najważniejsza rzecz, którą freelancer może zrobić w kontekście zabezpieczenia, które dawała do tej pory pensja. Oczywiście coś w ogóle wpadało, trzeba generować sprzedaż, ale o tym w innym artykule.

Nie jest tak, że freelancer nie jest w stanie zarządzać swoimi wydatkami i nie jest w stanie przewidzieć różnych rzeczy. To, że nie będzie stałych, comiesięcznych przelewów nie oznacza, że musisz się martwić codziennie, przez 24 godziny na dobę.

Wykorzystuj dobre okresy – odkładaj!

Korzystaj z subkonta, zweryfikuj swoje wydatki. To pierwszy aspekt jak zastąpić „socjal”. Przechodzimy do drugiego.

Część osób mówi tak: „Jeżeli mam jakieś nieprzewidziane wydatki, to zawsze istnieje coś takiego jak zakładowy fundusz świadczeń socjalnych. Jak rzucę etat to w zasadzie nie będę mógł dostać żadnej pożyczki, bo freelancer zanim ustabilizuje pensje to dla banku wiarygodny nie będzie”.

Oczywiście freelancerzy mają bardzo specyficzną sytuację na rynku i niestety jest to prawdą, że wpływa to na postrzeganie tego rodzaju zatrudnienia przez instytucje pożyczkowe, przez banki.

Natomiast jest to pewien paradoks, bo wolni strzelcy generalnie zarabiają więcej niż średnia krajowa, natomiast nie zawsze to czyni ich wiarygodnymi. Szczególnie w oczach banków.

Najczęściej współpraca odbywa się na podstawie różnego rodzaju umów, szczególnie na początku umów zlecenia, umów o dzieło i takie umowy znowu mają gorsze opinie wśród pożyczkodawców. Czyli wpływają negatywnie na ocenę zdolności kredytowej.

No i oczywiście największy minus – nieregularność wpływów na konto.

Na papierze przychody freelancera to nieregularne wpływy i trudno to inaczej wykazać.

Czy jesteśmy skazani na brak możliwości dostania szybkiej gotówki, którą łatwo można spłacić?

Nie do końca! Dlatego, że wbrew pozorom dla większości banków będzie najważniejsze to, ile wpływa na Twoje konto, a nie ile z tego konta wypływa. Czyli Twoje zobowiązania versus Twoje dochody netto.

Dochód to oczywiście wszelkie środki, które będą wpływać na Twoje konto i nie muszą wbrew pozorom pochodzić z umowy na czas nieokreślony. To nie ma aż takiego znaczenia. Jeśli nie masz umowy o pracę, to wciąż możesz wykazać swoją zdolność kredytową. Przysłuży się Tobie również to, o czym mówiłem w punkcie poprzednim, czyli obniżenie wszelkich zobowiązań, które na Tobie „wiszą” czyli raty, limity na kartach, różnego rodzaju subskrypcje, pożyczki, które do tej pory miałeś, warto je zweryfikować.

To wszystko będzie obniżać zdolność kredytową, a kiedy tych wydatków będzie mniej, to też będzie lepiej wyglądać w tym ostatecznym rozrachunku.

Oczywiście taka szybka pożyczka, często wiąże się, szczególnie, gdy bierzemy ją pierwszy raz, z niewielkim albo zerowym RRSO (Rzeczywista roczna stopa oprocentowania). I w takich nagłych przypadkach oczywiście jako freelancer będziesz miał taką możliwość, jeżeli tylko ten Twój wskaźnik (który ładnie nazywa się w finansach DTI, czyli Dept-To-Income – różnica pomiędzy dochodami netto, a aktualnymi zobowiązaniami) będzie wyższy. Nie namawiam do brania szybkich pożyczek, tzw. „chwilówek”, ale freelancer wbrew pozorom nie jest skazany na to, żeby nie móc dostać jakiegoś szybkiego wsparcia. Istnieje dzisiaj wiele rankingów takich pożyczek i to wcale nie oznacza, że wszystkie są jakąś próbą naciągnięcia nas na ogromne procenty.

Warto też zrobić krótki research i przy odpowiednim nakładzie czasu spędzonym na tym przeglądzie, używając Internetu, można znaleźć dla siebie odpowiedni produkt finansowy. Zatem szybka pożyczka też jest możliwa.

Nieszczęsne L4…

Nawet jeżeli cieszysz się dobrym zdrowiem to wiadomo, że nieszczęśliwe wypadki, niespodziewane choroby się zdarzają.

Co zrobisz w sytuacji, gdy nagle będzie trzeba usunąć Ci wyrostek robaczkowy? Lub jeśli potrąci Cię samochód? Być może czujesz się zdrowo i jesteś zawsze ostrożny i rozważny – lecz takie rzeczy się zdarzają. Często wolimy nie myśleć o tak przerażających scenariuszach, lecz jest to naprawdę ważne. Nie odkładaj tego na później, dowiedz się, jakie masz opcje ubezpieczenia. Ubezpieczenie zdrowotne, od odpowiedzialności cywilnej czy składki emerytalne: teraz sam o tym wszystkim decydujesz.

Prywatna pomoc medyczna, czyli tak zwane pójście do lekarza prywatnie bez kolejki wypisanie niezbędnej recepty, to w zasadzie standard u osób pracujących na etacie. A jak tu zastąpić prywatną opiekę medyczną, gdy już się rzuci etat i zostanie freelancerem? Jak pozbyć się obaw przed utratą prywatnej opieki medycznej, gdy rozważa się porzucenie etatu?

Istnieje coś takiego jak dobrowolne i obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne. Z obowiązkowego ubezpieczenia zdrowotnego nie można zrezygnować, zawsze, niezależnie od tego jak będziemy pracować, jaki jest nasz status prawny (czy to będzie umowa o pracę czy bycie samozatrudnionym), zawsze będziemy go opłacać. Jest on składnikiem każdego z podatków. Natomiast wielu osobom myślącym o byciu freelancerem sugeruje się zrezygnowanie z opłacania dodatkowego ubezpieczenia zdrowotnego.

Trzeba powiedzieć jasno, że duża część freelancerów w ogóle nie myśli o tzw. L4, nie chodzi do lekarza, kiedy zachoruje. W takim znaczeniu, że nie potrzebuje zwolnień lekarskich i po prostu pracuje w trakcie choroby.

Nie jest to najlepsza strategia, nie jest to nic zdrowego, natomiast muszę powiedzieć, że ja osobiście prowadzę firmę od lat niemalże całkowicie online, więc kilka dni w niedyspozycji nie destabilizuje kompletnie działania mojej firmy. A z laptopem w łóżku zdarza mi się pracować nie tylko będąc chorym, ale też będąc zdrowym! 🙂

Tym niemniej dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne, to jest coś, co możesz opłacać w NFZ. Jednakże tutaj freelancera będzie ograniczać coś, co jest bolesne, czyli stały koszt, konieczność comiesięcznego opłacania składki. I niestety, gdy już jakiś czas temu zrezygnowaliśmy z opłacania tego ubezpieczenia, może się okazać, że zostały naliczone nieopłacone składki wstecz. Podkreślam: dalej mówimy o państwowej opiece zdrowotnej.

No, a przecież Ty jako pracownik korporacji przywykłeś do prywatnej opieki.

Nic straconego. Tu znów mam dobre wieści. Najprostszym rozwiązaniem jest oczywiście opłacanie prywatnego abonamentu w dobrze znanych, dużych sieciach placówek medycznych, który i tak nawiasem mówiąc będzie tańszy niż dodatkowa składka na NFZ.

Jednakże freelancer początkowo bardzo mocno patrzy na koszty. I tutaj też mam dla Ciebie dobre wieści. Pojawiają się na rynku dedykowane freelancerom pakiety medyczne.

Mamy do czynienia np. z pakietem proponowanym przez LUX MED wraz z serwisem Useme.com. Ten pakiet rejestruje się łatwo przez Internet, wystarczy opłacić proformę i już mamy aktywne konto. Jest to niezwykle proste. Łatwo z takiej opieki prywatnej zrezygnować, wystarczy nie opłacać kolejnej proformy. Oczywiście otrzymujemy dostęp do tego, co oferuje Lux Med, czyli ponad 200 placówek i ponad 1600 lekarzy specjalistów i uwaga: ten pakiet freelancerski we współpracy z Useme kosztuje w najtańszej wersji 99 złotych, więc jest to bardzo ciekawa alternatywa, całkiem przyzwoita i do tego zupełnie niedroga.

Co do serwisu Useme to warto w ogóle go rozważyć. Serwis ten bazuje na zawieraniu elektronicznych umów z jedną i drugą stroną transakcji – zleceniodawcą i zleceniobiorcą – oraz rozliczeniu pracy przez Internet, bez drukowania żadnych dokumentów.

Hasło przewodnie tego portalu to: „Portal pracy dla freelancerów i pracodawców. Zlecenia i oferty pracy zdalnej. Wystaw fakturę VAT bez zakładania firmy. Zatrudnij za darmo i bez ZUSu.”

Jest to ciekawe, potencjalne miejsce szukania zleceń. Ten artykuł nie jest absolutnie, w żadnym stopniu sponsorowany i oprócz serwisu Useme, tego typu usługi świadczy również:

Są to świetne miejsca do szukania rekomendacji, do szukania zleceń. Mówi się, że tego typu portale są pierwszym krokiem do tworzenia związków zawodowych freelancerów. To jest ten trend, który oczywiście na Zachodzie bardzo mocno jest widoczny, szczególnie w USA, ale również w Szwecji czy Danii. Tego typu związki to nie tylko sposób na otrzymywanie rekomendacji i poszukiwanie zleceń, ale w tamtych krajach działa to również w ten sposób, że to jest miejsce zdobywania wiedzy eksperckiej. Tam można znaleźć swojego mentora, nawiązać z nim relację, który będzie wspierał nasz biznes, a także właśnie tego typu serwisy często mają wynegocjowane preferencyjne pakiety usług medycznych.

Kolejnym krokiem oczywiście to publiczne negocjacje cenowe, czyli związki zawodowe bądź zalążki związków zawodowych, które będą dbały o społeczność freelancerów.

Oczywiście pozostaje pytanie, które zostawiam na koniec: „Co z pakietem Multisport?”. Pomijam dzisiejsze czasy, oczywiście siłownie są zamknięte, ale to minie szybciej niż później. Natomiast czy kogoś dzisiaj przekonuje tak naprawdę taki pakiet? Czy idziesz do korporacji i mówisz: „Tam jest fajniej, bo dają pakiet MultiSport?”

Umówmy się, branża fitness przeżywa generalnie rozkwit, jeśli chodzi o swoją popularność i utrzymywanie swojego ciała w doskonałej kondycji, rzeźbienie swojego ciała. Bycie osobą, która zdrowo się odżywia jest generalnie popularne, poza oczywiście tym, że siłownie w tej chwili nie zarabiają, bo są pozamykane czasowo, natomiast generalnie branża fitness chociażby ta internetowa ma się świetnie.

Zachęcam do tego, żeby potrenować w domu.

Osobiście trenuję tylko i wyłącznie w zaciszu domowym. Mam też mikrosiłownię w piwnicy, którą sam sobie latami składałem. Natomiast znam ludzi, którzy mają genialne efekty trenując z ciężarem własnego ciała czy chociażby z tzw. gumami oporowymi. Wydaje się, że jeżeli masz ten mindset, chcesz utrzymywać swoje ciało w dobrej kondycji, to w 70% prawdopodobnie i tak najważniejsze jest to, co zjadasz, a trening naprawdę solidny – taki, gdzie pot leci z czoła i z innych części ciała da się zrobić w domu. Nie wiem, czy to jest argument.

Stwórz sobie sam swoją aktywność sportową.

Jak widzisz, nie jesteśmy sami jako freelancerzy. Jeżeli o tym myślisz, żeby nim zostać, to jest przynajmniej kilka sposobów na to, żeby dużo stracić poza etatem.

Generalnie najważniejszą korzyścią, tym co zyskujesz, jest oczywiście niezależność, możliwość pracy z każdego miejsca na świecie i do tego wyższe zarobki. Praca z materią, którą się kocha, zarabianie na swojej pasji. Absolutny brak wrażenia jakiegokolwiek przymusu, jeśli chodzi o działania biznesowe. To jest najważniejsza korzyść.

Ale pamiętaj też, że nie stracisz tych wszystkich bonusów, tego całego dodatku socjalnego, możesz je sobie fajnie zastąpić. Wystarczy tylko trochę pracy.

I możesz z łatwością cieszyć się wolnością odzyskaną po porzuceniu etatu. Socjal można relatywnie łatwo zastąpić.

Co się może nie udać, gdy rzucisz etat i postawisz wszystko na jedną kartę?

Co się może nie udać, gdy rzucisz etat i postawisz wszystko na jedną kartę?

Strach jest czymś normalnym, ale aby go kontrolować trzeba rozumieć jego przyczyny. W tym artykule snuję najgorsze scenariusze i to,…
Dlaczego potrzebujesz kuloodpornej pewności siebie?

Dlaczego potrzebujesz kuloodpornej pewności siebie?

Pewność siebie ma wpływ na wiele obszarów naszego życia. Zastanowimy się skąd może się brać niskie poczucie własnej wartości, czyli…
Motywacja przede wszystkim! Czyli o technikach automotywacji na swoim.

Motywacja przede wszystkim! Czyli o technikach automotywacji na swoim.

Jako freelancer musisz motywować się sam, nie masz szefa, nie masz zespołu, nie dostajesz zadań. Jak się zmotywować do działania?…