Jak sprawić, abyś żył swoim wymarzonym życiem?

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Nie masz czasem wrażenia, że żyjesz życiem kogoś innego? Przeczytaj historię pewnego człowieka i zastanów się, czy nie widzisz w nim siebie...? Jeżeli tak, to znaczy, że czas na gruntowne zmiany. Zacznij od życia zawodowego. Pomogę Ci przez to przejść.

Posłuchaj jako podcast w wersji audio:

Czasami ludzie pracują na etacie, w miejscu, które nie do końca sami wybrali. Są tam, bo tak wyszło, bo ktoś doradził. Może ktoś bliski mocno naciskał i tkwią tam, pomimo, że poza etatem mogliby być dużo bardziej spójni ze sobą, a nawet mogliby więcej zarabiać. Są też ludzie, którzy to wszystko wiedzą. Głęboko w środku marzą o zmianie zawodowej, ale z jakiegoś powodu nie robią tego kroku.

Dzisiaj będzie o takich przypadkach.

O przypadkach, w których pozycja zawodowa, którą wypracowała dana osoba bardzo mocno wpływa na jej wartość jako człowieka.

To będzie blokować ją przed wyjściem poza etat. I to jest właśnie największa obawa u tych osób: utrata pozycji, zaczynanie od zera albo utrata środowiska, w którym można się przejrzeć, od którego można dostać feedback i wiedzieć, że się dobrze robi albo nie.

Rodzice wybrali za Ciebie studia?

Może nie wybrali, ale mocno doradzali jakiś kierunek? Mówili o tym, że będzie bezpiecznie. Po tych studiach będzie stabilna, dobra praca, dobrze płatna, a na rynku krucho. Docelowo absolwent takich studiów będzie miał poważanie w społeczeństwie. No i poszedłeś. Rodzice generalnie sporo za Ciebie wybierali, a Twoje osobiste wybory dość ostentacyjnie krytykowali np. gdy chciałeś się ubrać inaczej to mówili: „Nie wypada”, „Jak Ty będziesz wyglądać? Co ludzie powiedzą?” Gdy chciałeś zmienić fryzurę mówili to samo:” Będziesz dziwakiem, kto tak teraz wygląda?” Kiedy chciałeś kupić gitarę i założyć kapelę rockową mówili, żebyś przestał marzyć.

Jakkolwiek byś nie próbował iść swoją ścieżką nie było na to wielkiej przestrzeni, Zacząłeś wyrastać w takim przekonaniu, że Twoje pomysły, Twoje wybory nie są zbyt dobre ani dla Ciebie, ani też dla innych.

No więc przyszły studia, które co prawda ukończyłeś, ale z trudem, no bo nie pałałeś do nich pasją. Bardzo się starałeś, żeby nie zawieść rodziców, więc kończyłeś. Rodzice wyglądali wreszcie na zadowolonych. Trochę marudzili, że mogłeś być lepszy, a nie tylko dobry. Potem przyszła pierwsza praca.

No i upragniona wyprowadzka!

Oderwanie się od tego wszystkiego i taka „niby” wolność. Ale jakaś taka przerażająca, nagle punkt odniesienia w postaci rodziców już nie był z Tobą 24/7. Co prawda, co jakiś czas dzwonili i dalej sugerowali, podpowiadali, a że to nie ten kolor na ścianach, a to nie ta dziewczyna, a może byś posprzątał, inny krawat ubrał, w końcu są urodziny taty. W większości jednak nareszcie miałeś spokój, ale taki dziwny spokój, straszny i to przerażające uczucie wolności. Jakoś trzeba było zapełnić tę pustkę.

Na szczęście pojawiła się Twoja praca.

A tam wiadomo, procedury, jasne zasady, oczekiwania. Jak sprzedawać to więcej, realizować KPI, budżety, zarządzanie przez cele, nowy projekt z jasnymi kryteriami, oceny kwartalne, półroczne i roczne.

No i znowu to głupie uczucie, jak na studiach – robię coś, co mnie nie kręci w ogóle, ale przynajmniej wiem, że dobrze robię. W końcu masz punkt odniesienia, zaczynasz awansować w tej pracy, która nie jest do końca Twoim wyborem (tak jak studia), ale możesz się w niej poczuć bezpiecznie, bo mówią Ci od razu jak coś jest źle.

Tam kierunek wybrany jest przez kogoś z góry, ta misja, wizja, to jest podążanie za kimś, za kimś, kto wie lepiej za Ciebie jak to miałoby być. Zaczynasz coraz więcej zarabiać. Awansujesz, wypełniasz te polecenia, dostajesz feedback, czasem lepszy, czasem gorszy, ale jednak bezpieczny.

Potem pojawia się Twoja własna rodzina. No nareszcie! Trafiłeś z wyborem narzeczonej. Rodzice są na „tak”. Potem pojawiają się dzieci. Jednak w Tobie cały czas żyje ten mały ktoś. Ktoś, kto nigdy nie został zaakceptowany ze swoim wyborem. Ten ktoś, co jakiś czas cicho się odzywa. Ten ktoś oczywiście ma inne ambicje, inne plany, inne pragnienia. Gdzieś głęboko w sobie zaczynasz czuć, że powinieneś pozwolić mu to odkryć do końca, wypowiedzieć się nareszcie na głos, a może nawet właśnie wykrzyczeć, bo przecież ten ktoś to Ty.

Prawdziwy Ty! Kiedy ze sobą ostatnio rozmawiałeś? Czemu się boisz wykonać pierwszy krok?

Czasem jest tak, że jako ludzie boimy się wolności, boimy się zrobić krok, o którym wiemy, że powinniśmy go zrobić już dawno.

Brakuje Ci odwagi, by zacząć myśleć o sobie, o tym, czego dla siebie pragniesz, o tym, w jakim punkcie i z kim chciałabyś być. Rezygnujesz z tego myślenia, odrzucasz je. Chcesz, żeby inni byli z Ciebie zadowoleni, dumni. Nie możesz zawieść zaufania rodziny, szefa, przyjaciół. Ty jesteś na szarym końcu. A właściwie Cię nie ma. Żyjesz jak zaprogramowany. Żyjesz nie swoim życiem.

Wiesz, że powinieneś coś zrobić, jakiś mały, pierwszy krok, żeby zacząć oddychać pełną piersią, żyć pełnią życia.

W przypadku osób, które wzrastały w takim bardzo ocennym domu, pełnym krytyki i wymagań, może uruchamiać się coś, co nazywane jest w psychoterapii schematem uległości. Zgadzasz się z otoczeniem, zlewasz się z innymi. Niestety po to, żeby dostać akceptację innych, wyrzekasz się części siebie. Są też ludzie, którzy z kolei z krytyką radzą sobie w postaci takiego „fight back”, nawiązywania walki, oddawania: „Tak? To ja Ci jeszcze pokażę! Zrobię to lepiej i szybciej! W końcu, gdy będę najlepszy to oni mnie zaakceptują”. Nie bez powodu mówię o tych mechanizmach, ponieważ to one mogą powodować utknięcie w miejscu, w którym nie chcemy być.

Jeden i drugi przypadek zarówno ten, kiedy ktoś jest uległy i ten, który walczy i odpowiada atakiem, oba te przypadki radzą sobie z krytyką na swój własny sposób. Ale to, co najważniejsze, to pozostają od tej krytyki dalej uzależnieni. Osoba uległa będzie polegać na ocenie z zewnątrz, będzie rezygnować ze swoich pragnień, marzeń na rzecz działania, na rzecz innych, na rzecz zyskania akceptacji od innych. Osoba walcząca z krytyką z kolei będzie starała się robić wszystko, żeby zdobyć jeszcze więcej, awansować, osiągnąć wyższą pozycję zawodową, wyższą pozycję społeczną.

Dla obu tych osób, tych typów osób, rzucenie etatu i budowanie swojej marki, może być wielką trudnością, ponieważ jedna z nich ryzykuje utratę punktu odniesienia, czyli nie będzie mogła (jak już rzuci etat i pozostanie na swoim) tak łatwo dostawać cały czas feedback, tej krytyki, która pozwala jej czuć się bezpiecznie. Druga z kolei, ta która budowała swoją wartość osobistą w oparciu o karierę, będzie w jakiś sposób zaczynała od zera. To może być ogromna trudność.

Mam dla Ciebie krótki komunikat!
Jeżeli w moim dzisiejszym artykule odnajdujesz siebie, to chciałbym żebyś wziął sobie to, co za chwilę napiszę mocno do serca.

Jeden z guru powiedział kiedyś, że takie budowanie poczucia własnej wartości to tak jakby być głodnym, zrobić sobie kanapki i okładać się nimi z zewnątrz zamiast je zjeść. Zaakceptuj siebie i swoją unikatowość. Pozwól jej wypłynąć na wierzch. Jako osoba, która pomaga budować innym marki osobiste, zapewniam Cię, że jest tutaj, tu właśnie, tu poza etatem, na wolnym rynku, mnóstwo miejsca, również dla Ciebie. Każda marka osobista to ktoś wyjątkowy, to ktoś specjalny, jedyny w swoim rodzaju.

Tak naprawdę konkurencja w tym zakresie jest tylko pozorna.

Odważ się pokazać swoją autentyczność!

 

Najlepiej jest być sobą, majestatycznym, prostym i prawdziwym

— Robert Bowling

Jeżeli odważysz się ją pokazać i dodasz do tego swoją pasję, coś co kochasz robić, a potem stworzysz produkty czy usługi o to właśnie oparte, zobaczysz, że błyskawicznie przyciągniesz klientów. Trzeba oczywiście się pokazać. Ale wiedz, że ludzie kochają pasjonatów, uwielbiają obserwować błysk w czyimś oku, kiedy coś robią, kiedy o czymś opowiadają. Chcą przebywać w towarzystwie takich osób, które „jarają się” się tym, co robią. Tego typu osoby zawierają w sobie naturalny magnetyzm. Wystarczy wykorzystać te wspaniałe możliwości jakie dają teraz media społecznościowe, aby to pokazać. Wcześniej jednak zapraszam Cię żebyś spędził trochę czasu tylko ze sobą.

Pomyśl o tym, czego zawsze chciałeś spróbować, o czym zawsze marzyłeś.

Co mogłoby się stać Twoją pasją? A może robiłeś już coś wcześniej i myślisz o tym, co jakiś czas, żeby do tego wrócić? Zastanów się też jakie jest Twoje powołanie zawodowe. Co chcesz dawać innym poprzez swoją pracę? To również jest niezwykle istotne.

Pomyśl o tym, z jednej strony, kim jesteś w środku, ale też co chcesz dawać innym – z drugiej. Pomyśl o swojej misji zawodowej, odkryj to, bo nie ma już czasu!

Nie masz już czasu żyć przez pryzmat wyborów innych ludzi. Nie ma sensu szukać w nich swojego szczęścia. Możesz być kimkolwiek chcesz, jakkolwiek amerykańsko by to nie zabrzmiało. Zobacz to i zacznij realizować się w pełni. Mam mnóstwo dowodów na to, że to jest bardzo możliwe. Mam też dla Ciebie bezterminowe zaproszenie do tego świata bez etatu i szefa, bez pracy od 9 do 17.

Zapraszam Cię z tego miejsca do świata Wolnych Lancerów.

Czekamy na Ciebie!

Co się może nie udać, gdy rzucisz etat i postawisz wszystko na jedną kartę?

Co się może nie udać, gdy rzucisz etat i postawisz wszystko na jedną kartę?

Strach jest czymś normalnym, ale aby go kontrolować trzeba rozumieć jego przyczyny. W tym artykule snuję najgorsze scenariusze i to,…
Dlaczego potrzebujesz kuloodpornej pewności siebie?

Dlaczego potrzebujesz kuloodpornej pewności siebie?

Pewność siebie ma wpływ na wiele obszarów naszego życia. Zastanowimy się skąd może się brać niskie poczucie własnej wartości, czyli…
Motywacja przede wszystkim! Czyli o technikach automotywacji na swoim.

Motywacja przede wszystkim! Czyli o technikach automotywacji na swoim.

Jako freelancer musisz motywować się sam, nie masz szefa, nie masz zespołu, nie dostajesz zadań. Jak się zmotywować do działania?…