Stabilny etat, umowa na czas nieokreślony to gwarancja…

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Dużo zarabiasz? Masz wysokie stanowisko? Dobrze Ci się wiedzie? Myślałeś, co się stanie jak nastąpi nieprzewidziane zdarzenie i to wszystko stracisz? W tym artykule Cię trochę postraszę:)

Posłuchaj jako podcast w wersji audio:

Dużo zarabiasz na etacie? Dobrze Ci się wiedzie?

To super, ale kiedyś może się to skończyć i dzisiaj zamierzam przedstawić Ci kilka sytuacji, w których powinieneś szczególnie mocno zastanowić się, czy praca etatowa ma w ogóle dla Ciebie jakikolwiek sens. A właściwie może już powoli tracisz grunt pod nogami? Kiedy tak naprawdę powinieneś zacząć się obawiać będąc jeszcze na etacie? Trochę Cię dzisiaj postraszę, ale na końcu postaram się podpowiedzieć co ja bym zrobił na Twoim miejscu, pracowniku etatowy, który już dawno zapomniałeś co znaczy wolność. No bo pewnie przecież kiedyś ją miałeś, prawda? Chociaż jej namiastkę na studiach, może skorzystałeś z tzw. urlopu dziekańskiego albo wyjechałeś na tzw. Erasmusa. A może tak naprawdę nigdy jej (wolności) nie miałeś? Być może jesteś w trybach systemu. Od narodzin tak naprawdę nigdy nie byłeś wolny.

Dzisiaj będzie nieco prowokatywnie:)

Pracujesz na etacie, a więc nie jesteś wolny. To jest oczywiste – nie możesz o wszystkim decydować. Pewne rzeczy są poza Tobą, zgodziłeś się na to, ale to jeszcze jest do „przełknięcia”. Wszyscy wokół Ciebie też tak mają. Czasem Cię pochwalą, czasem zganią. Każdy etatowiec, z prezesem na czele czasem dostaje przysłowiowe „zjebki”.

Chcę Ci pokazać, że jesteś totalnie zależny od koniunktury, od tzw. „widzimisię” osób, z którymi pracujesz, począwszy od prezesa, dyrektora pionu przez dyrektora departamentu czy kierownika zespołu.

Instytut Badawczy Randstad sprawdził, jakie nastroje w czasie pandemii panują wśród pracodawców i pracowników.

 

Co czwarty respondent (26 proc.) badania Randstad przyznał, że obecnie ocenia ryzyko utraty pracy jako duże.

To zaś oznacza, że ten odsetek wzrósł względem nastrojów jeszcze przed pandemią aż o 17 punktów procentowych – najwyżej w historii. Ten strach w największej mierze dotyczy zatrudnionych na czas określony, a także na podstawie umowy zlecenia lub o dzieło.

Pracujesz dla kogoś więc powinieneś się liczyć z tym, że możesz zostać zwolniony.

To wie każdy, ale nikt tego nie zakłada. Raczej jest tak, że spodziewasz się pewnej stałości, ale może być tak, że Twoja praca będzie zlecona komuś z zewnątrz albo znajdą kogoś tańszego. Jest też taka opcja, że wejdzie za chwilę technologia, która sprawi, że Twoje zadania przestaną mieć jakikolwiek sens. Istnieje też inna szansa, że niestety zostaniesz wymieniony na kogoś młodszego, takiego którym łatwiej sterować. „Młode drzewko najłatwiej nagiąć” – ten tekst jest słyszany w wielu korporacjach, szczególnie na wyższych szczeblach. Bezpieczna pensja tutaj jest w pewnym sensie rekompensatą, to usypiacz albo butelka ciepłego mleczka podawana do snu, w którym nie masz prawa mieć koszmarów, ale tak naprawdę koszmarem jest rzeczywistość, w której funkcjonujesz.

I to, że pracujesz na etacie kiedyś się skończy, trwanie w tym bez tej świadomości to zamykanie oczu i udawanie, że tego nie ma.

Przestań się oszukiwać! Po prostu łatwo się Ciebie pozbyć! Tracisz tyle czasu na budowanie czegoś dla kogoś. Eh…

Dużo zarabiasz, bo dużo pracujesz?

Mam dla Ciebie złe wieści – Jesteś na równi pochyłej!

Tracisz najcenniejsze dobro, które jest nie do odzyskania. Płacisz czasem swojego życia, z każdym dniem jesteś starszy. Twoje życie postępuje, ale w toku tego postępowania Twoje ciało słabnie…

Wiadomo, że w korporacjach trudniej zadbać o dietę, trudniej policzyć te wszystkie makroskładniki.

Do tego dochodzi stres, przemęczenie, a może w ogóle jedzeniem regulujesz swoje emocje, zajadasz po nocach?

Praca w korporacji nie będzie zwalniać tylko przyspieszać. To wszystko ma wpływ na Twoje samopoczucie i będzie Cię dotykać w oczywisty sposób. W pewnym momencie możesz obudzić się bez pracy i oprócz tego mieć nieźle rozbuchane potrzeby finansowe, dobre auto, drogie mieszkanie, wysoki kredyt na dom, czy chociażby przyzwyczajenia do wystawnego życia, do kosztownego hobby. Nie ma co się oszukiwać, większość pacjentów psychoterapeutów to ludzie z korporacji. Obserwację stosunkowo łatwo jest poprzeć badaniami. W badaniu TNS Polska wykonanym na zlecenie marki „Tiger” aż 15 proc. pracowników „Mordoru”, czyli centrum korpo-Warszawy przyznało, że czuje się zestresowanymi zanim dotrą do pracy. 

4 na 10 pracowników korporacji przyznaje, że czasami odczuwa syndrom wypalenia zawodowego!

Bardzo często pojawia się ciągłe przygnębienie i poczucie zniechęcenia, zmęczenie. Często mamy do czynienia  z rywalizacją, a niestety relacje międzyludzkie rzadko kiedy bywają w korpo przyjacielskie. Każdy dba tylko o swój wynik. Część osób trafia do psychoterapetów od lekarza pierwszego kontaktu. Pacjenci wykonują szereg badań, bo narzekają na bóle głowy, brzucha, drętwienie kończyn czy bezsenność. A okazuje się, że to ból emocjonalny, który zagnieżdża się w jednej z części naszego ciała.

Dzisiaj w większości działa system hybrydowy, jesteś przywiązany do monitora.

Znałem kiedyś takiego Holendra, który mówił, że spotkania w polskich firmach, również te na Zoomie czy na Teamsach są cyt. „Endless, pointless and useless” – niekończące się, bezużyteczne, bez żadnej puenty. Jeszcze o 19 przychodzi mail albo wiadomość na WhatsApp, że masz coś do zrobienia na już. A co z Twoją regeneracją? Co z ładowaniem baterii? Co z aspektem życia prywatnego, z aspektem społecznym, rodzinnym? Tak zaczyna się wypalenie zawodowe, zwolnienia lekarskie, depresja….

Miałeś dać radę, bo lansowany jest wzór pracownika niewolnika, który ma wierzyć, że „Sky is the limit”.

Bardzo łatwo – i mówię to jako psycholog – rozwinąć w sobie takie negatywne myślenie. To się nazywa w psychoterapii poznawczo-behawioralnej „Triada depresji Becka”. Kiedy pojawiają się negatywne myśli o sobie, o świecie i o przyszłości. Wtedy pojawia się właśnie depresja. Depresja jest najczęściej diagnozowana u osób w przedziale wiekowym 20-40 lat.

Zrobiło się mrocznie. Na jakim etapie w ogóle swojego rozwoju jesteś teraz? I czym mogłoby być budowanie własnej marki? Jak potraktować tak naprawdę, to co zrobisz? W pewnym sensie masz duże kompetencje, pracowałeś wiele lat na etacie. Etat dał mnóstwo doświadczeń, to pewne, ale też rozwinąłeś karierę, masz wyższą pensję, masz też wielkie potrzeby finansowe, doszedłeś wysoko w korporacji w hierarchii tego systemu. Coś dzisiaj znaczysz, ale musisz wiedzieć, że szalenie trudno będzie Ci znaleźć inną pracę, wtedy gdy pójdzie coś nie tak, kiedy biznes się zdestabilizuje, kiedy z Ciebie zrezygnują. Im wyższe stanowisko piastujesz tym trudniej będzie Ci znaleźć satysfakcjonującą pracę. Wrócisz na rynek poszukujących pracy i będziesz miał wielki kłopot. Dzisiaj ludzie szukają bardzo długo pracy, jeżeli zmieniają pracę z wysokiego stanowiska.

A teraz powiem Ci, co ja bym zrobił na Twoim miejscu.

Przede wszystkim pomyśl o swojej przyszłości i zrozum, że praca etatowa nie jest bezpieczna. Zacznij kreować coś swojego, zbuduj swoją markę osobistą, coś co będzie trwałe i będzie przynosić coraz lepsze rezultaty. Ten czas na budowanie marki osobistej nigdy nie będzie czasem straconym i kiedyś sobie za to podziękujesz.

Zbierz swoje kompetencje, określ co wiesz i umiesz. Dodaj do tego swoją historię. Pomyśl jakie wydarzenia stworzyły Ciebie takiego jakim dzisiaj jesteś i połącz to ze swoją pasją, czymś co kochasz robić. To jest najlepsze, unikatowe połączenie, które pozwoli Ci być autentycznym i spójnym. Ludzie kochają takie osoby, które mają błysk w oku, kiedy opowiadają o czymś, co kochają, co jest ich pasją i co uwielbiają robić na co dzień. Jest takie określenie „Shining eyes”, czyli błyszczące oczy, oczy, które płoną. To jest zaraźliwe. Osoba, która się czymś pasjonuje ma w sobie naturalny magnetyzm, jest przyciągająca. To niezwykle ważne.

Dalej, naucz się spieniężać swoje kompetencje, stwórz produkty ze swojego doświadczenia. Określ to, w czym możesz pomagać innym ludziom albo co możesz im dostarczać. Zrób mocny research, przegląd rynku i określ swojego klienta idealnego. Kogoś, kto będzie chciał te produkty od Ciebie kupić i będzie ich potrzebował. Będą dla niego rozwiązaniem, wyleczą go z bolączek albo pomogą mu spełnić marzenia.

Określ, co Twój klient idealny lubi.

Następnie stwórz markę osobistą i zacznij prowadzić bloga.

Nagrywaj też podcasty, dziel się swoją wiedzą, tą konkretną, której potrzebuje ten Twój konkretny klient. Nie twórz dla byle kogo, bo to nie jest trudne. Trudniej jest mówić o konkretach do konkretnych ludzi. To właśnie musisz zrobić. Dawaj darmowe próbki tzw. samplingi. To bardzo mocno buduje zaufanie do Twojej marki. Pamiętaj, że im więcej wartości dodanej, im więcej dobrej jakości treści merytorycznej dasz, tym większe zaufanie zbudujesz i łatwiej później będzie Ci coś sprzedawać.

Nigdy nie bój się sprzedaży i nie myl sprzedaży z akwizycją!

Nie masz robić akwizycji. Masz być dla swojego idealnego klienta wręcz swego rodzaju terapeutą, zdiagnozuj co u Niego nie działa i proponuj konkretne rozwiązania. Sprawdź najpierw co Go boli, a później pomóż mu to rozwiązać. Oczywiście to łatwo powiedzieć, a już dużo trudniej zrobić. To oczywiste! Każdy z tych punktów, o których powiedziałem przed chwilą to temat na osobny artykuł.

Tak naprawdę prowadzę indywidualne konsultacje, całe programy mentoringowe o tym, jak rzucić etat i zbudować markę. Taki program trwa przynajmniej pięć, sześć miesięcy. Jeżeli Cię zainteresowałem to śledź mnie dalej.

Niebawem będziemy wchodzić w szczegóły jeszcze mocniej. 

Pozdrawiam Cię pracowniku etatowy i zapraszam do świata freelancerów!

Co się może nie udać, gdy rzucisz etat i postawisz wszystko na jedną kartę?

Co się może nie udać, gdy rzucisz etat i postawisz wszystko na jedną kartę?

Strach jest czymś normalnym, ale aby go kontrolować trzeba rozumieć jego przyczyny. W tym artykule snuję najgorsze scenariusze i to,…
Dlaczego potrzebujesz kuloodpornej pewności siebie?

Dlaczego potrzebujesz kuloodpornej pewności siebie?

Pewność siebie ma wpływ na wiele obszarów naszego życia. Zastanowimy się skąd może się brać niskie poczucie własnej wartości, czyli…
Motywacja przede wszystkim! Czyli o technikach automotywacji na swoim.

Motywacja przede wszystkim! Czyli o technikach automotywacji na swoim.

Jako freelancer musisz motywować się sam, nie masz szefa, nie masz zespołu, nie dostajesz zadań. Jak się zmotywować do działania?…