Dlaczego praca na etacie to strata czasu i zdrowia?

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin
Rozprawiam się z mityczną umową o pracę. Przeczytaj dlaczego praca na bezpiecznym wbrew pozorom etacie jest najbardziej groźna dla bezpieczeństwa Twojego i Twojej rodziny, a także długoterminowo wpływa bardzo źle na Twoje zdrowie. Po tym artykule zaczniesz zupełnie inaczej patrzeć na swoje życie zawodowe i nie tylko.

Posłuchaj jako podcast w wersji audio:

Skąd w ogóle się wzięła koncepcja ośmiu godzin spędzanych w pracy?

Wstając (z trudem) do nielubianej pracy idziemy, potocznie mówiąc „odrabiać pańszczyznę”. To właśnie pańszczyzna (czyli bezpłatna i przymusowa praca na rzecz właściciela) była pierwszą formą organizacji pracy na ziemiach polskich. Pańszczyzna stała się w Polsce dominującą formą płatności za użytkowanie gruntów. W Polsce wprowadzono ją w XII wieku, a zniesiono dopiero w 1864 r. ukazem cara Aleksandra II.

Kowale, dekarze, rymarze – każda profesja specjalizowała się w określonym zestawie kompetencji.

Każdy dbał o swoją przedsiębiorczość, o relacje z ludźmi, o swoich klientów.

Wszystko zaczęło się zmieniać w czasie rewolucji przemysłowej w Wielkiej Brytanii – gdy zaczęto budować fabryki, które zorganizowały ludzką pracę. Zatrudniano nawet dzieci , które pracowały czasami nawet 16 godzin dziennie!

Wygląda bardzo niepokojąco, prawda? 

W 1810 roku Robert Owen – brytyjski reformator sformułował żądanie 10-godzinnego dnia pracy, a w 1817 roku ten sam Owen poszedł o krok dalej sformułował i ogłosił zasadę: Osiem godzin pracy, osiem godzin wypoczynku i osiem godzin snu. (źródło: https://spidersweb.pl/)

W tamtych czasach dla wielu było to nie do pomyślenia.

Jak długość pracy ewoluowała na przestrzeni lat?

Nowa Zelandia i Australia były jednymi z pierwszych państw, w których obowiązywał 8-godzinny dzień pracy. Nastąpiło to w latach 1840-1850. 

W Stanach Zjednoczonych prezydent Ulysses S. Grant nadał ośmiogodzinny dzień pracy pracownikom państwowym w roku 1869. 

 W Polsce pierwsza regulacja prawna pojawiła się w roku 1919.

Ludzki umysł jest w stanie skupić swoją uwagę na danym zadaniu przez 90-120 minut!

Po tym czasie niezbędna jest 20-30 minutowa przerwa.  Pozwala ona na podniesienie produktywności oraz zapewnia regenerację, która niezbędna jest do wykonania kolejnych zadań.

W zasadzie można powiedzieć, że praca etatowa jest pokłosiem systemu edukacji, w którym funkcjonujemy. Szkoły kształcą pracowników etatowych, mamy nawyk podlegania pod ocenę, bycia porównywanym do innych.

45 minutowe lekcje, jedna dłuższa przerwa na posiłek, ławki w rzędach!

Dzwonek sprawdzał się w pracy w fabrykach, jak również wąskie specjalizacje produkcyjne (czyli wydzielone, konkretne przedmioty, zamiast całościowego spojrzenia na człowieka) oraz praca schematyczna – „wykuwanie na blachę” kolejnych partii materiału. Kojarzy Ci się to ze szkołą? To nie przypadek. Szkoły kształcą przyszłych pracowników i nasz system edukacji zaadaptował wiele z pracy w fabrykach. Pracownicy nie musieli być twórczy ani kreatywni.

Czemu tak niewiele osób decyduje się na pracę na „swoim”?

Spójrzmy na wynagrodzenie, dajmy na to zarabiamy 5 tysięcy złotych, mamy przepracowane 160 godzin, co w przeliczeniu na 40 godzinny tydzień pracy daje nam stawkę 31 zł/godzinę. To niezbyt dobry wynik w porównaniu ze średnimi zarobkami freelancera. Zastanawiające jest to czemu tak niewiele osób decyduje się na pracę na „swoim”, kiedy uśrednione stawki osoby mającej własną firmę oscylują wokół 73zł/godzinę pracy (czyli około 19 dolarów).

Dlaczego poświęcać tak dużą ilość pracy i swojego czasu za tak niewielką stawkę?

Odpowiedź wydaje się prosta – pozorne bezpieczeństwo.

Pozorne bezpieczeństwo i stabilność, które daje nam usypiająca, comiesięczna pensja.

Wiele osób pracujących na etacie ma skrzywione wyobrażenie o tym, jak wygląda praca poza etatem. Skoro większość ludzi pracuje na etacie, to wydaje się to standardem i pewnego rodzaju normą. Wyjście poza schemat, bycie innowacyjnym i kreatywnym byłoby, tak jak w czasach szkolnych, odstępstwem od normy. 

Większość ludzi pracujących na etacie ma wyobrażenie, że na swoim pracuje się dużo więcej, jest wiele ograniczających przekonań na ten temat, funkcjonuje wiele obrazów przedsiębiorcy z lat 90-tych, pokazującego go jako tzw. „cwaniaka”. A dzisiaj świat polskiego biznesu wygląda zupełnie inaczej.

” Tylko rekiny poradzą sobie na swoim! Musisz być mocny! Zobaczysz, jeszcze wrócisz na etat!"

Kilkanaście lat temu, kiedy odchodziłem z etatu usłyszałem właśnie takie słowa. Zakrzywienie realnego obrazu wśród pracowników etatowych wynika z faktu obserwacji ich rzeczywistości wokół. Działa mnóstwo mechanizmów psychologicznych, najbardziej realistyczne wydaje nam się to, co znamy – to, co nas otacza.

A jak było ze mną faktycznie? Po rzuceniu etatu przez kilka miesięcy pracowałem intensywnie, aby zdobyć pierwsze zlecenia. Kiedy to się już stało i zacząłem być zapraszany do projektów biznesowych postanowiłem zrobić eksperyment. W pewnym momencie odważyłem się zaproponować bardzo wysoką stawkę za dzień szkoleniowy, a dokładniej 20.000PLN za dwa dni! Zależało mi na tym, żeby coś sprawdzić i zaryzykować. Najbardziej zdziwiłem się, gdy mi zapłacono tyle ile chciałem! Zdałem sobie wtedy sprawę, że w biznesie nie ma rzeczy niemożliwych.

Wystarczy tylko się odważyć. Musisz jednak pamiętać, że Twoje kompetencje będą dużo bardziej cenione przez klientów, kiedy będziesz wiedział komu je zaoferować i kto ich potrzebuje.

Ktoś kiedyś powiedział, że pensja miesięczna to butelka z ciepłym mleczkiem, usypia naszą czujność, daje poczucie pozornego bezpieczeństwa. 

Czy bezpieczeństwo tak naprawdę występuje w pracy etatowej?

Pracując na etacie będziesz budował swoją atrakcyjność na rynku pracownika. Pracując przy projektach poznajesz nowe osoby, uczysz się jak w tych projektach funkcjonować, a może nawet nimi zarządzać. Ale pamiętaj, to wszystko w razie awarii, wypadku, kryzysu rynkowego czy chociażby… pandemii – Ci nie pomoże. Niestety bardzo łatwo będzie zrezygnować z Twoich kompetencji, nawet jeżeli jesteś bardzo dobrym pracownikiem. Dla szefów na samej górze jesteś tylko cyferką – spójrzmy prawdzie w oczy!

Paradoksalnie funkcjonujesz bezpieczniej, gdy jesteś freelancerem. Jeżeli nawet masz tylko kilku klientów – jest duża szansa, że przynajmniej części z nich nie dotknie kryzys. Jeżeli masz zdywersyfikowany przychód, czyli zarabiasz z różnych źródeł, będziesz mógł się czuć dużo bardziej bezpiecznie, np. jeśli chodzi o taką sytuację, jak Covid-19. 

Jeżeli jesteś osobą odpowiedzialną i chcesz zabezpieczyć swoją rodzinę, to tak naprawdę powinieneś pomyśleć o tym czy etat jest czymś bezpiecznym, skoro tak łatwo z Ciebie zrezygnować.

Wielu ludzi ma wyobrażenie, że osoba na wysokim stanowisku dyrektora, CEO, czy dyrektora zarządzającego zmienia pracę bardzo łatwo. Niestety nie. Dzisiejszy rynek wygląda tak, że im wyższe stanowisko dzierżysz, tym trudniej jest Ci znaleźć zatrudnienie i jeszcze trudniej jest zapewnić pensję, która spełni Twoje oczekiwania. Osoba, która przez X lat zarabiała poważne stawki na wysokich stanowiskach kierowniczych, ma mocno rozbudzone oczekiwania finansowe i jej tryb życia jest zbudowany w oparciu o wysoką pensję.

To oznacza, że może mieć wyższe kredyty, może mieć więcej zobowiązań.

Tymczasem marka osobista, która dobrze funkcjonuje pozwala Ci godziwie zarabiać, często więcej niż w przypadku pracy etatowej, a jednocześnie pozwala Ci oszczędzać.

Możesz do tego dołożyć wyobrażenie sobie swojej pracy jako „digital nomad” czyli „cyfrowy nomada”. Kim są cyfrowi nomadzi? Wykonują oni rozmaite zawody, które nie wymagają przebywania w określonym miejscu, wymagają za to względnie stałego dostępu do Internetu. Podróżują po całym świecie, pracują zdalnie, tworzą swój wirtualny biznes. Przewiduje się, że do 2035 roku będzie ich aż 1 miliard na całym świecie!

W pracy „cyfrowy nomada” może część projektów zawiesić albo komuś zlecić i… wizja kilkumiesięcznych wakacji już jest w Twoim zasięgu. Może on także prowadzić wirtualny biznes i tak naprawdę pracując tylko z kilkoma klientami jest bardziej odporny na skutki kryzysu, takiego jak pandemia Covid-19.

W tym czasie kolejne osoby będą traciły pracę i bardzo szybko będą zmuszone do działania w panice, aby budować nowe kompetencje by znaleźć zatrudnienie. 

Dzisiejszy model pracy już się zmienił. Trzeba będzie w krótkim czasie nauczyć się czegoś nowego, przebranżowić się albo zacząć korzystać ze swoich umiejętności poza etatem, czyli uniezależnić się od jednego źródła dochodu. Etat jest zawsze czymś bardzo ryzykownym. Tylko ten usypiacz, ta butelka mleczka nie pozwala Ci tego zobaczyć. Po prostu przejrzyj na oczy. Nie mówię o tym, że każdy teraz powinien w tej chwili rzucić pracę i zostać freelancerem. Trzeba wiedzieć, jak się do tego przygotować, jak to zrobić mądrze.

Zastanów się jak długo pracujesz na etacie – 20, 30, 40 lat? Budowałeś tyle czasu komuś biznes, budowałeś jego markę. Pomyśl, ile byś zrobił dla swojej marki w tym czasie!

Rynek pracy się zmienia, zmienia się też struktura zatrudnienia. Korporacje coraz częściej korzystają z zasobów zewnętrznych, które są dostarczane czasowo, projektowo, przez wyspecjalizowanych ekspertów. Trend jest taki, że organizacje coraz częściej będą potrzebowały do określonych projektów samodzielnych ekspertów zamiast kształcenia swojej wewnętrznej kadry pracowniczej.

Jestem dostawcą usług zewnętrznych od wielu lat i obserwuję to bardzo wyraźnie. W polskich korporacjach najbardziej cenione są kompetencje, które są dostarczane z zewnątrz.

Korporacje często nie znają swoich zasobów wewnętrznych, w związku z tym rynek pracownika zewnętrznego – eksperta – cały czas się mocno rozwija i oczywiście… my freelancerzy na tym korzystamy. Stawki są w związku z tym odpowiednio wyższe.

A jak z Twoim zdrowiem?

Jest jeszcze jeden aspekt, który chcę poruszyć, a mianowicie aspekt zdrowia. Istnieje wiele grup na ten temat, między innymi grupa „Wypaleni Mordorem”, która pokazuje jak bardzo praca etatowa jest spalająca, a nawet toksyczna. Jesteśmy na tę toksyczność nieco skazani pozostając na etacie. Nie wybieramy sobie szefa, nie wybieramy sobie współpracowników. Bardzo często dopiero po jakimś czasie okazuje się, że nasz szef to psychopata albo socjopata, a my mamy zbyt małą śmiałość, by się mu przeciwstawić i zaczyna być nam ciężko funkcjonować. Jesteśmy niejako skazani na bycie w toksycznym, niezdrowym dla nas środowisku, nie odpowiadającym naszemu temperamentowi oraz charakterowi naszej osobowości.

Wypalenie zawodowe pojawi się wówczas prędzej czy później. Oczywiście decyzja o zwolnieniu się z takiego środowiska to wielka rewolucja. Wywrócenie swojego życia zawodowego do góry nogami. A odpocząć trzeba! Dowód? Stale zwiększający się trend zwolnień L4, związanych z problemami psychicznymi.

Jeżeli chodzi o bycie freelancerem, nawet jeżeli trafimy na toksycznego klienta to zmiana jest dużo łatwiejsza. Możemy tego klienta obsłużyć i więcej do niego nie wracać. Możemy też sobie podnająć osobę, która będzie z danym klientem pracowała. My zarabiamy, zdrowie nie cierpi! Masz to w korpo? 🙂

W jaki sposób rozwija się rynek freelancingu w Polsce?

Ostatni aspekt, który chcę dzisiaj poruszyć to dane statystyczne. Dane na sierpień 2019r. mówią o trendach dla 2020 roku, w których przewiduje się, że prawie pół miliona osób w Polsce będzie utrzymywać się całkowicie lub częściowo z freelancingu. 

Przewiduje się, że 43 proc. milenialsów (pokolenie tzw. Y, osoby urodzone między 1980 a 1996r.) zrezygnuje z obecnej pracy w ciągu najbliższych dwóch lat, a tylko 28 proc. pozostanie w obecnym miejscu przez ponad pięć lat. Milenialsi w ciągu najbliższej dekady będą stanowili 75 proc. globalnej siły roboczej.

Ciekawą grupą jest Pokolenie Z, czyli osoby, które urodziły się po roku 1996, nie znają oni życia bez Internetu i social mediów. Są otwarci i twórczy, ale niełatwo im przychodzi skupienie uwagi na jednym zadaniu. Ich główne cechy to mobilność, szybka reakcja na zmiany i realistyczne podejście do życia. (źródło: Wikipedia.pl)

Dla biznesu to już w tej chwili ogromne wyzwanie. Słyszy się o roszczeniowości i niechęci do podporządkowania osób z młodego pokolenia. Cenią sobie oni przede wszystkim wolność i elastyczność.

Jaka jest więc Twoja wymarzona praca?

Praca marzeń to dla Ciebie plaża czy może drewniany domek gdzieś w górach, a za oknem padający śnieg i trzaskające ciepło kominka? Dobra kawa i my ze swoimi laptopami, którzy świadczymy właśnie usługi dla kilku klientów, w tym samym czasie prowadzimy różne projekty. Dzisiejsza technologia na to pozwala. To wspaniała perspektywa. Wielokrotnie zdarzyło mi się prowadzić biznes będąc na tygodniowej zasiadce na rybach – jestem zapalonym wędkarzem i nie ma nic piękniejszego niż wstanie rano i delektowanie się widokiem pięknego, parującego jeziora. A potem? Kilka godzin pracy projektowej, kilka konferencji i wysłanie mailingu to żaden problem. Odpoczywam i zarabiam! Ta perspektywa jest dla Ciebie tak samo możliwa! Ty też tak możesz!

Znam wiele osób, które tak mają. Jestem jedną z nich, a pomogłem już blisko stu osobom rzucić etat. Możesz być jednym z nas!

Pytanie tylko, czy opłaca Ci się dalej ryzykować swoje zdrowie i swój czas poświęcany dla korporacji?

Co się może nie udać, gdy rzucisz etat i postawisz wszystko na jedną kartę?

Co się może nie udać, gdy rzucisz etat i postawisz wszystko na jedną kartę?

Strach jest czymś normalnym, ale aby go kontrolować trzeba rozumieć jego przyczyny. W tym artykule snuję najgorsze scenariusze i to,…
Dlaczego potrzebujesz kuloodpornej pewności siebie?

Dlaczego potrzebujesz kuloodpornej pewności siebie?

Pewność siebie ma wpływ na wiele obszarów naszego życia. Zastanowimy się skąd może się brać niskie poczucie własnej wartości, czyli…
Motywacja przede wszystkim! Czyli o technikach automotywacji na swoim.

Motywacja przede wszystkim! Czyli o technikach automotywacji na swoim.

Jako freelancer musisz motywować się sam, nie masz szefa, nie masz zespołu, nie dostajesz zadań. Jak się zmotywować do działania?…